Nie-Boska komedia (Zygmunt Krasiński) - Akt II strona nr 2
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Nie-Boska komedia - Zygmunt Krasiński / Akt II
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
ie aniołów pienie, I dla ciebie zbieram Kształtów roje, O dziecię moje! Myśli i natchnienie.
I od duchów wyższych, I od duchów niższych Farby i odcienie, Dźwięki i promienie Zbieram dla ciebie, Byś ty, o synku mój, Był, jako są w niebie, I ojciec twój Kochał ciebie.
Widzi Ojciec, że pamiętam słowo w słowo - proszę kochanego Papy, ja nie kłamię.
Mąż opierając się o filar grobu Mario, czyż dziecię własne chcesz zgubić, mnie dwoma zgonami obarczyć?.. Co ja mówię? - Ona gdzieś w niebie, cicha i spokojna, jak za życia na ziemi - marzy się tylko temu biednemu chłopięciu.
Orcio I teraz słyszę głos jej, lecz nic nie widzę.
Mąż Skąd - w której stronie?
Orcio Jak gdyby od tych dwóch modrzewi, na które pada światło zachodzącego słońca. Ja napoję Usta twoje Dźwiękiem i potęgą, Czoło przyozdobię Jasności wstęgą I matki miłością Obudzę w tobie Wszystko, co ludzie na ziemi, anieli w niebie Nazwali pięknością- By ojciec twój, O synku mój, Kochał ciebie.
Mąż Czyż myśli ostatnie przy zgonie towarzyszą duszy, choć dostanie się do nieba - możeż być duch szczęśliwym, świętym i obłąkanym zarazem?
Orcio Głos Mamy słabieje, ginie już prawie za murem kośćtnicy, ot tam - tam - jeszcze powtarza
O synku mój, By ojciec twój Kochał ciebie.
Mąż Boże, zmiłuj się nad dzieckiem naszym, którego, zda się, że w gniewie Twoim przeznaczyłeś szaleństwu i zawczesnej śmierci - Panie, nie wydzieraj rozumu własnym stworzeniom, nie opuszczaj świątyń któreś Sam wybudował Sobie - spojrzyj na męki moje i aniołka tego nie wydawaj piekłu. - Mnieś przynajmniej obdarzył siłą na wytrzymanie natłoku myśli, namiętności i uczuć, a jemu? - dałeś ciało do pajęczyny podobne, które lada myśl wielka rozerwie - o Panie Boże- o Boże ! Od lat dziesięciu dnia spokojnego nie miałem - nasłałeś wielu ludzi na mnie, którzy mi szczęścia winszowali, zazdrościli, życzyli - spuściłeś na mnie grad boleści i znikomych obrazów, i przeczuciów, i marzeń - łaska Twoja na rozum spadła, nie na serce moje - dozwól mi dziecię ukochać w pokoju i niechaj stanie mir' już między Stwórcą i stworzonym - Synu, przeżegnaj się i chodź ze mną. Wieczny odpoczynek. Wychodzą.
Spacer - damy i kawalerowie - F i l o z o f - M ą ż.
Filozof Powtarzam, iż to jest nieodbitą, samowolną wiarą we mnie, że czas nadchodzi wyzwolenia kobiet i Murzynów.
Mąż Pan masz rację.
Filozof I wielkiej do tego odmiany w towarzystwie ludzkim w szczególności i w ogólności - z czego wywodzę odrodzenie się rodu ludzkiego przez krew i zniszczenie form starych.
Mąż Tak się Panu wydaje.
Filozof Podobnie jako glob nasz się prostuje lub pochyla na osi swojej przez nagłe rewolucje.
Mąż Czy widzisz to drzewo spróchniałe?
Filozof Z młodymi listkami na dolnych gałązkach.
Mąż Dobrze. - Jak sądzisz - wiele lat jeszcze stać może?
Filozof Czy ja wiem? Rok - dwa lata.
Mąż A jednak dzisiaj wypuściło z siebie kilka listków świeżych, choć korzenie gniją coraz bardziej.
Filozof Cóż z tego?
Mąż Nic - tylko że gruchnie i pójdzie precz na węgle i popiół, bo nawet stolarzowi nie zda się na nic.
Filozof Przecie nie o tym mowa.
Mąż Jednak to obraz twój i wszystkich twoich, i wieku twego, i teorii twojej. Przechodzą.
Wąwóz pomiędzy górami Mąż Pracowałem lat wiele na odkrycie ostatniego końca wszelkich wiadomości, rozkoszy i myśli, i odkryłem - próżnię grobową w sercu moim. - Znam wszystkie uczucia po imieniu, a żadnej żądzy, żadnej wiary, miłości nie ma we mnie- jedno kilka przeczuciów krąży w tej pustyni - o synu moim, że oślepnie - o towarzystwie, w którym wzrosłem, że rozprzęgnie się - i cierpię tak,ˇ jak Bóg jest szczęśliwy, sam w sobie, sam dla siebie.
Głos Anioła Stróża Schorzałych, zgłodniałych, rozpaczających pokochaj
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|