Nie-Boska komedia (Zygmunt Krasiński) - Akt I strona nr 3
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Nie-Boska komedia - Zygmunt Krasiński / Akt I
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
mój najlepszy, bo mi tęskno samej w tym czarnym, dużym pokoju.
MĄŻ Dobrze - zaraz. Znikł duch, ale obiecał, że powróci, a wtedy żegnaj mi, ogródku i domku, i ty, stworzona dla ogródka i domku, ale nie dla mnie.
GŁOS Zmiłuj się - coraz chłodniej nad rankiem.
MĄŻ A dziecię moje - o Boże! Wychodzi.
Salon - dwie świece na fortepianie - kolebka z uśpionym dzieckiem w kącie - Mąż rozciągnięty na krześle z twarzą ukrytą w dłoniach - Ż o n a przy fortepianie,
ŻONA Byłam u Ojca Beniamina, obiecał mi się na pojutrze.
MĄŻ Dziękuję ci.
ŻONA Posłałam do cukiernika, żeby kilka tort przysposobił, boś podobno dużo gości sprosił na chrzciny - wiesz - takie czokoladowe, z cyfrą Jerzego Stanisława.
MĄŻ Dziękuję ci.
ŻONA Bogu dzięki, że już raz się odbędzie ten obrządek - że Orcio nasz zupełnie chrześcijaninem się stanie - bo choć już chrzczony z wody, zdawało mi się zawsze, że mu nie dostaje czegoś. Idzie do kolebki. Śpij, moje dziecię - czy już się tobie coś śni, że zrzuciłeś kołderkę - ot, tak - teraz leż tak. - Orcio mi dzisiaj niespokojny - mój maleńki - mój śliczny, śpij.
MĄŻ na stronie Parno - duszno - burza się gotuje - rychłoż tam ozwie się piorun, a tu pęknie serce moje?
ŻONA Wraca, siada do fortepianú, gra i przerywa, znowu grać zaczyna i przestaje znowu. Dzisiaj, wczoraj - ach! mój ty Boże, i przez cały tydzień, i już od trzech tygodni, od miesiąca słowa nie rzekłeś do mnie - i wszyscy, których widzę. mówią mi, że źle wyglądam
MĄŻ na stronie Nadeszła godzina - nic jej nie odwlecze. głośno Zdaje mi się, owszem, że dobrze wyglądasz.
ŻONA Tobie wszystko jedno, bo już nie patrzysz na mnie, odwracasz się, kiedy wchodzę, i zakrywasz oczy, kiedy siedzę blisko. - Wczoraj byłam u spowiedzi i przypominałam sobie wszystkie grzechy - a nie mogłam nic znaleźć takiego, co by cię obrazić mogło.
MĄŻ Nie obraziłaś mnie.
ŻONA Mój Boże - mój Boże!
MĄŻ Czuję, że powinienem cię kochaé.
ŻONA Dobiłeś mnie tym jednym: "powinienem" - ach! Lepiej wstań i powiedz: "nie kocham" - przynajmniej już będę wiedziała wszystko - wszystko. Zrywa się i bierze dziecko z kolebki. Jego nie opuszczaj, a ja się na gniew twój poświęcę- dziecko moje kochaj - dziecko moje, Henryku. Przyklęka.
MĄŻ podnosząc Nic zważaj na to, com powiedział - napadają mnie często złe chwile - nudy
ŻONA O jedno słowo cię proszę - o jedną obietnicę tylko - powiedz, że go zawsze kochać będziesz.
MĄŻ I ciebie, i jego - wierzaj mi. Całuje ją w czoło - a ona go obejmuje ramionami - wtem grzmot-słychać - zaraz potem muzykę - akord po akordzie i coraz dziksze.
ŻONA Co to znaczy? Dziecię ciśnie do piersi. Muzyka się urywa. Wchodzi D z i e w i c a. O mój luby, przynoszę ci błogosławieństwo i rozkosz - chodź za mną. O mój luby, odrzuć ziemskie łańcuchy, które cię pętają. - Ja ze świata świeżego, bez końca, bez nocy.- Jam twoja.
ŻONA Najświętsza Panno, ratuj mnie! - to widmo blade jak umarły - oczy zgasłe i głos jak skrzypienie woza, na którym trup leży.
MĄŻ Twe czoło jasne, twój włos kwieciem przetykany, o luba.
ŻONA Całun w szmatach opada jej z ramion.
MĄŻ Światło leje się naokoło ciebie - głos twój raz jeszcze - niechaj zaginę potem.
Dziewica Ta, która cię wstrzymuje, jest złudzeniem. - Jej życie znikome - jej miłość jako liść, co ginie wśród tysiąca zeschłych - ale ja nie przeminę.
ŻONA Henryku, Henryku, zasłoń mnie, nie daj mnie - czuję siarkę i zaduch grobowy.
Mąż Kobieto z gliny i z błota, nie zazdrość, nie potwarzaj- nie bluźń - patrz - to myśl pierwsza Boga o tobie, ale tyś poszła za radą węża i stałaś się, czym jesteś.
Żona Nie puszczę cię.
Mąż O luba! rzucam dom i idę za tobą. Wychodzi.
Żona Henryku - Henryku! Mdleje i pada z dzieckiem - dru
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|