Moralność pani Dulskiej (Zapolska Gabriela) - Akt I strona nr 2
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Moralność pani Dulskiej - Zapolska Gabriela / Akt I
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
abłoni. Ale jak będą dłużki małe - nie zapłacę.
HANKA uchyla drzwi od kuchni Proszę wielmożnej pani, stróż przyszedł o meldunki tych państwa, co się sprowadzili.
DULSKA Idę! Hesia! Mela! Felicjan! A to śpiąca familia. No! no! z torbami poszlibyśmy, żeby nie ja... (wchodząc do kuchni) Dlaczego stróż zostawia na dziedzińcu nową miotłę? Deszcz leje... Zamyka drzwi. Głos ginie.
SCENA TRZECIA Hesia, Mela Hesia, Mela wybiegają ze swojego pokoju, krótkie spódniczki jednakowe, barchanowe kaftaniki, włosy rozpuszczone, biegną do pieca, przykucają przed drzwiczkami.
HESIA Chodź! chodź!
MELA Nie ma jej?
HESIA Nie ma, słyszysz przecież, jak myje głowę stróżowi. Ha! jak miło ogrzać się trochę.
MELA No! nie pchaj się, ja także...
HESIA Czekaj, poprawię. A teraz daj grzebień, to cię uczeszę.
MELA Daj spokój! Jak zobaczy, będzie krzyk.
HESIA Niech krzyczy. Ja się nie boję.
MELA Ale ja się boję. To tak nieprzyjemnie, jak ktoś głośno krzyczy.
HESIA Bo ty jesteś sentymentalna. Ty się wdałaś w ojca. Lelum polelum...
MELA Skąd ty wiesz, jaki jest ojciec? przecież ojciec nic nie mówi.
HESIA E! już ja wiem. Zresztą masz jego nos.
MELA To dziwne.
HESIA czesze ją Co?
MELA Niby, że dziecko podobne do ojca albo do matki. Jak to się dzieje?
HESIA A ja wiem! a ja wiem...
MELA nieśmiało Wiesz?... powiedz!
HESIA Nie ma głupich, nie powiem, ale wiem.
MELA Kto ci powiedział?
HESIA Kucharka.
MELA O! kiedy?
HESIA Wczoraj, jak mama poszła do teatru, a nas nie wzięła, bo to niemoralna sztuka. Poszłam do kuchni i tam Anna mi powiedziała! Och! Melu!... Och, Melu! Tarza się po dywanie śmiejąc się.
MELA Hesia! Ja myślę, że to grzech.
HESIA Co?
MELA Mówić z kucharką o takich rzeczach.
HESIA Kiedy to prawda. Tak jest naprawdę.
MELA Gdyby to mama wiedziała!
HESIA No to co? Krzyczałaby, ona wiecznie krzyczy.
MELA po chwili A mnie nie powiesz?
HESIA Nie. Nie chcę cię brać na swe sumienie. Nie gorsz malutkich!...
Chwilę milczą. Hesia wstaje i na palcach idzie do sypialni Zbyszka, zagląda i wraca do pieca, w pół drogi spotyka ją Mela, siadają. Hesia na fotelu, a Mela zaplata jej włosy w warkocze.
No, zrób teraz ze mnie dziewczę z czarną kosą, spod wiejskiej strzechy.
MELA To nie kręć się.
HESIA Wiesz, Zbyszko znów poszedł na lumpkę.
MELA Nie ma go?
HESIA Nie ma. Coś bym ci powiedziała, ale przysięgnij się, że nikomu nie powiesz. Nachyl się... Zbyszko lata za Hanką.
MELA Po co?
HESIA E... bo ty... co z tobą gadać!... No powiedz sama, czy można z tobą gadać?
MELA No, bo mówisz, że lata...
HESIA No, lata czy zaczepia, czy kocha się, czy jak?
MELA Och, Hesiu! Zbyszko?
HESIA No co? Nie byłaś na Halce? Nie wiesz, jak to się dzieje? Panicz, no i "nieszczęsna Halka gwałtem tu idzie..." Śmieje się serdecznie.
MELA Ale to na scenie... potem, to było wtedy, jak takie kontusze nosili, ale Zbyszko... och, Hesiu!... Wchodzi Hanka, klęka przy piecu.
HESIA O, Hanka! Ja się jej zapytam. Zobaczysz, czy ja kłamię.
MELA ze strachem Hesiu, nie pytaj się, ja proszę!...
HESIA Dlaczego? to swoja rzecz... Zresztą mama nie słyszy.
MELA Hesiu, mnie czegoś przed Hanką wstyd. Milczenie.
HESIA cicho No, to się nie będę pytać, ale ja widziałam wczoraj, jak on ją tu a tu szczypał.
MELA A mówisz, że się w niej kocha.
HESIA No... no właśnie.
MELA Przecież, gdyby się w niej kochał, to by ją nie szczypał.
HESIA Wiesz co - ciebie pod klosz... no, no!...
MELA Za co, Hesiu, pod klosz?
HESIA Za twoją głupotę! (Chwila. Nagle:) Ach! chc
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|