Zemsta (Aleksander Fredro) - Akt IV strona nr 2
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Zemsta - Aleksander Fredro / Akt IV
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
ści ku Papkinowi, za każdym krokiem krzyczy "co!", jakby nie mógł słów znaleźć. Papkin cofa się aż za stolik, po lewej stronie stojący. Co, co, co, co!
PAPKIN To, to, to, to!
CZEŚNIK Podstolina...
PAPKIN płaczliwie sens kończąc Nam skrewiła.
CZEŚNIK Do Rejenta...
PAPKIN jak wyżęj ...zabłądziła.
CZEŚNIK Do Rejenta... do Rejenta? I chce... chce pójść...
PAPKIN truchlejąc ...za Wacława.
CZEŚNIK I tyś milczał, ćmo przeklęta!... Ale krótka będzie sprawa... O płci zdradna! czci niewarta! Obyś była jak ta karta W moim ręku teraz cała, mnąc list Tak, tu...
PAPKIN wpadając w mowę, na stronie Z pyszna by się miała!
CZEŚNIK Utarłbym cię w proch z kretesem - Ale czasu nie chcę tracić. Do weselnej sarabandy Muszę skrzypka im zapłacić - Niech im zagra, a od ucha! Aż się Rejent w kółko zwinie! Pozna szlachcic po festynie, Jak się panu w kaszę dmucha! Hola, ciury! Hej, dworzanie! Dalej za mną, mocium panie! Wychodzi środkowymi drzwiami.
SCENA TRZECIA PAPKIN, później DYNDALSKI
PAPKIN po długim milczeniu krzywi się, potem macając się po brzuchu Tu coś boli. - Oj! aj! piecze - Ach, to wino! takie męty! O zbrodniarzu! O przeklęty! Taką piękną niszczysz różę! Dyndalski wychodzi z drzwi lewych. Ach, Dyndalsiu, cny człowiecze! Ach, powiedzcie, czy być może?
DYNDALSKI Co, czy może?
PAPKIN Że ta żmija, Ten w Rejenta czart wcielony, Dziś trucizną mnie zabija?
DYNDALSKI Ej, gdzie znowu!
PAPKIN Nie wierzycie?
DYNDALSKI Kto by się tam i łakomił Na waszmości nędzne życie!
PAPKIN Nic nie będzie zatem złego?
DYNDALSKI Ej, nie.
PAPKIN Cześnik mówił przecie...
DYNDALSKI Ha, to znowu co innego. Jaśnie panu wszystko w świecie Tak jest znane, jakby komu, Mój paniczu, w własnym domu. Otruł! - proszę! - co za psota
PAPKIN Jakaż wasza teraz rada? Robić, począć co wypada?
DYNDALSKI Ha! zażywa Po księdza posłać trzeba - wychodząc w drzwi środkowe Proszę, proszę, to niecnota!
SCENA CZWARTA
PAPKIN rzucając się na krzesło Umrzeć, umrzeć! Wielkie nieba! po krótkim milczeniu Lecz gdzież była moja głowa! Jam go beształ, mieszał z błotem, On traktament miał dać potem; I ten pośpiech jego wielki, Z jakim wziął się do butelki, Z jakim nalał lampkę całą. Jeszcze że mi było mało! - Tak, połknąłem, mam truciznę, Już się z tego nie wyśliznę, Więc testament mój ułożę - z płaczem nieprzesadzonym Potem kupię wieczne łoże, Potem pogrzeb swój zapłacę - Potem - Requiescat in pace. Papkin ocierając często z łez oczy, pisze czas jakiś.
SCENA PIĄTA PAPKIN, CZEŚNIK, DYNDALSKI
CZEŚNIK Hola, hola, nie tak zrobię - Wszystko to są z mydła bańki - Lepszą zemstę przysposobię, Ale trzeba zażyć z mańki. Bylem syna dostał w siatkę, Mam dla niego dobrą klatkę; A tatulem się nie straszę, Potem o tem... do Papkina Puszczaj wasze.
PAPKIN nie oglądając, się Ja testament teraz piszę.
CZEŚNIK Niechże o tym już nie słyszę, Bo do czubków odwieźć każę.
PAPKIN wstając Czy tak? - do siebie Zaraz legat zmażę. Papkin przenosi się do stolika po lewej stronie będącego.
CZEŚNIK do Dyndalskiego Siadaj waść tu - zmaczaj pióro, Będziesz pisał po mym słowie.
DYNDALSKI Stawiam tytle niezbyt skoro.
CZEŚNIK Właśnie babskiej trzeba ręki. Życie w zakład, gaszka złowię - Dobrze będzie.
DYNDALSKI usiadłszy bokiem do widzów naprzeciwko Cześnika i wkładając okulary Bogu dzięki!
CZEŚNIK Teraz trzeba pisać właśnie Jakby Klara do Wacława.
DYNDALSKI O! o!
CZEŚNIK No, cóż: o, o -?
DYNDALSKI podnosząc się Jaśnie Panie, wszak t
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|