Zemsta (Aleksander Fredro) - Akt III strona nr 2
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Zemsta - Aleksander Fredro / Akt III
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
y, Pobożności kroczysz drogą; Że złe myśli, podłe rady Nigdy zwieść cię z niej nie mogą. Rade temu serce moje, Quandoquidem już przy grobie, Żyję tylko jeszcze w tobie. ociera łzy Sekatury - gorzkie znoje, W nieustannej alternacie Składam kornie ciebie gwoli Przy Najwyższym Majestacie; Bo ja tylko, moje dziecię, Do fortunnej twojej doli Aspiruję jeszcze w świecie.
WACŁAW Łaski ojca dobrodzieja, Acz nieczęsty, dowód drogi.
REJENT W tobie jedna ma nadzieja, Lecz zazdroszczą mi jej wrogi; Syna z ojcem chcą rozdzielić, Chcą się smutkiem mym weselić. Złego ducha pną mamidła, Twej młodości stawią sidła.
WACŁAW Nie rozumiem.
REJENT Nie rozumiesz? Starościanka...
WACŁAW Cna dziewica, Tę ubóstwiać...
REJENT Skrycie umiesz...
WACŁAW Jeśli była tajemnica, To dlatego, żem chciał wprzody Do sąsiedzkiej skłonić zgody.
REJENT Mnie z Cześnikiem? - O mój Boże! Któż jej więcej pragnąć może Niż ja, człowiek bogobojny.
WACŁAW Zezwól zatem, aby z Klarą...
REJENT Być nie może żadną miarą; Cześnik burda, ja spokojny.
WACŁAW Lecz cóż Klara temu winna, Że czasami stryj szalony?
REJENT Czy tam winna, czy niewinna, Innej waści trzeba żony; I, serdeńko, będzie inna.
WACŁAW Ach, mój ojcze, wyrok srogi...
REJENT Nieodmienny, synku drogi
WACŁAW Moja dola, rzekłeś przecie, Jednym celem na tym świecie.
REJENT Bóg to widzi i ocenia.
WACŁAW Ja ją kocham.
REJENT z uśmiechem To się zdaje.
WACŁAW Nie przeżyję rozłączenia.
REJENT Ja się tego nie przestraszę.
WACŁAW I przysięgam.
REJENT surowo Zamilcz wasze! ze słodyczą Co los spuści, przyjąć trzeba: Niech się dzieje wola nieba. - Lecz, serdeńko, gdyś tak stały, Gdzież dawniejsze twe zapały? Milczysz - jakże? Ironicznie Nie do wiary, Jak o wszystkim wie ten stary!
WACŁAW Młodość... może...
REJENT Podstolina Była quondam ta jedyna! Ta wybrana! Ta kochana! Teraz bawi u Cześnika.
WACŁAW z pośpiechem Zaręczona Cześnikowi.
REJENT Póty temu nie uwierzę, Póki sama nie odpowié.
WACŁAW Nie odpowié? Podstolina?
REJENT Zapytałem ją w tej mierze; A jeżeli Bóg dozwoli, Przyjmie rękę mego syna.
WACŁAW Lecz nie przyjmie syn jej ręki.
REJENT Syn posłuszny, Bogu dzięki. - Intercyzę przyłączyłem, Gdzie dokładnie wyraziłem: Która zerwać zechce strona, Ta zapłaci sto tysięcy.
WACŁAW Moje szczęście warte więcéj.
REJENT Szczęściem będzie taka żona.
WACŁAW Wprzód mogiła mnie przykryje... Lecz i Cześnik jeszcze żyje, On nas spali w pierwszym pędzie.
REJENT z flegmą, jak zawsze Ha! - to Cześnik wisieć będzie. Niech się dzieje wola nieba, Z nią się zawsze zgadzać trzeba.
WACŁAW Ojcze!
REJENT Synu!
WACŁAW Ostre noże Topisz w sercu syna twego.
REJENT Nie ma złego bez dobrego.
WACŁAW Zmień swój rozkaz.
REJENT Być nie może.
WACŁAW rzucając mu, się do nóg Ach, litości!
REJENT Tę zyskałeś! Patrz, ja płaczę.
WACŁAW wstając Mieć nadzieję?
REJENT Nie, serdeńko, być nie może.
WACŁAW Ja z rozpaczy oszaleję.
REJENT Patrz, ja płaczę... ani słowa! - Cnota, synu, jest budowa, Jest to ziarno, które sieje... Wacław odchodzi. Po krótkim milczeniu Jeszcze diable młoda głowa.
SCENA TRZECIA
REJENT Co skłoniło Podstolinę, Wdówkę tantną, wdówkę gładką, Za takową iść gadzinę, To dotychczas jest zagadką; Ale wątpić nie wypada, Iż zamienić będzie rada. prostując się Acz i starość bywa żwawa, Wżdy wiek młody ma swe prawa. Ale Cześnik, gdy postrzeże, Iż na dudka wystrychnięty,<
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|