Zemsta (Aleksander Fredro) - Akt II strona nr 2
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Zemsta - Aleksander Fredro / Akt II
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
szką, A twa wolność będzie fraszką.
WACŁAW Ja w niewoli tu zostanę.
PAPKIN Prawo wstrzymać jest mi dane, Alem zawsze był wspaniały, Przyjmę zatem okup mały.
WACŁAW Ja w niewoli zostać muszę.
PAPKIN Znaj więc wielką moją duszę: Jesteś wolny - idź do diaska. A za wolność dasz, co łaska.
WACŁAW Ja zostanę tu w niewoli.
PAPKIN Ale Cześnik nie pozwoli.
WACŁAW Kto mnie ujął, niech mnie trzyma.
PAPKIN Ale, bratku, sensu nié ma; Nie daj grosza, a idź sobie.
WACŁAW I pół kroku stąd nie zrobię.
PAPKIN Idź, bom gotów użyć broni.
WACŁAW zawsze z flegmą A ja tylko własnej dłoni.
PAPKIN na stronie Cóż za człowiek, u kaduka! Samochcący guza szuka I mnie jeszcze go nagoni. do Wacława Bój się Boga - idź do czarta.
WACŁAW Nie, nie pójdę - tu zostanę.
PAPKIN A to jakaś ćma uparta!
WACŁAW pokazując na sakiewkę Ale patrz no, bratku, co to?
PAPKIN Brzęknij tylko.
WACŁAW Złoto?
PAPKIN Złoto.
WACŁAW Będzie twoim.
PAPKIN Niech pan siada.
WACŁAW Ale darmo nikt nie daje.
PAPKIN Wielka prawda! - Cóż wypada, Abym zrobił? Gdyż zostaję W położeniu arcyciasnym: Za procentem moim własnym Trzeba jeździć jak w konkury, A w kieszeni, panie bracie, Albo pustki, albo dziury.
WACŁAW Kocham Klarę
PAPKIN na stronie Otóż macie!
WACŁAW I chcę zostać tu przy Klarze.
PAPKIN To źle.
WACŁAW chowając sakiewkę Czy źle?
PAPKIN zatrzymując mu rękę Niekoniecznie, Ale Cześnik w tym zamiarze Będzie pewnie działać sprzecznie
WACŁAW Niechaj nie wie.
PAPKIN Jak się dowie?
WACŁAW Niech mnie przyjmie.
PAPKIN Trudno będzie.
WACŁAW brzęcząc złotem Tu początek, koniec w głowie.
PAPKIN A jak Cześnik na mnie wsiędzie?
WACŁAW Nic nie znaczy.
PAPKIN Ba! jak komu. wzruszając głową I dla Klary - komisarza.
WACŁAW Jestem Wacław.
PAPKIN Syn Rejenta! O dla Boga! I w tym domu! Waszmość obu nas naraża, Oba idziem na praszczęta. Wacław brzęknął sakiewką. Brzęczy pięknie...
WACŁAW Miej za dane, Jeśli w służbie tu zostanę.
PAPKIN Ha! spróbuję... chce wziąć sakiewkę.
WACŁAW odsuwając Później nieco - Lecz pamiętaj, że z mej wieży Szybko kulki na dół lecą - Fiut z wiatrówki - Papkin leży... Gdyby zdradzić chęć go jęła.
PAPKIN W skrytym toku tego dzieła Tak postąpię, jak należy, Nie zważając na przymówkę. Ale, Waciu, jak mnie kochasz, Dzisiaj jeszcze spal wiatrówkę.
WACŁAW Nie trać czasu.
PAPKIN Idę, idę. na stronie Diabeł nadał tryumf taki! Coraz głębiej włażę w biédę. W moim jeńcu mam rywala - Przykro z bliska - gorzej z dala - Tamten zamknie, ten zastrzeli - A bodaj cię diabli wzięli! wracając ode drzwi A sakiewka?
WACŁAW Zostać może.
PAPKIN W samej rzeczy?
WACŁAW Nie inaczej. Papkin wychodzi środkowymi drzwiami
SCENA TRZECIA WACŁAW, KLARA
KLARA Co wyrabiasz, o mój Boże! Trzeba by mi być w rozpaczy, Żebym tylko czasu miała.
WACŁAW Co się stało? co się dzieje?
KLARA Jeszcze mi się w oczy śmieje! Ja wiem wszystko, bom słuchała - Chcesz tu zostać.
WACŁAW Cóż w tym złego?
KLARA Miej rozsądek.
WACŁAW Cóż mi z niego? Kiedy już jest dowiedzione, Że rozsądku zwykłą drogą Niezawodnie połączone Losy nasze być nie mogą. Po cóż w dawnej trwać kolei? Dalej żwawo manowcami, Gdzie zadnieje brzask nadziei, Gdzie mniej ciemno jest przed nami! Nie rzucajmy na bok okiem, Bo przepaści pewnie wkoło, Ale w niebo wzniósłszy czoło, Śmiałym naprzód idźmy krokiem. A jeżeli stałość będzie T
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|