Pan Jowialski (Aleksander Fredro) - AKT TRZECI strona nr 2

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / Pan Jowialski - Aleksander Fredro / AKT TRZECI

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona

o interesu. Już dłużej wytrzymać nie mogę. Myślisz, że ze mną można robić, co się podoba? - Nic z tego! Pójdziesz mi, panie gilu, do osobnej klatki! Zięba zostanie z dzwońcem, czyżyk przejdzie do czeczotki - kosa dam na pieczyste.

SCENA TRZECIA
Szambelan, Janusz.

JANUSZ
Dobrze, że pana samego zastaję, właśnie chciałem z nim pomówić.

SZAMBELAN
Dobrze, bardzo dobrze, siadajże.

JANUSZ
Nie może być dla mnie rzeczą przyjemną widzieć tę, którą za żonę sobie wybrałem, w towarzystwie ludzi z drogi zebranych.

SZAMBELAN
Bardzo dobrze mówisz.

JANUSZ
Zwłaszcza gdy jeden z nich ośmiela się mnie, mnie pod nosem, zalecać się do osoby, którą od dawna za narzeczoną uważałem.

SZAMBELAN
Zaleca się! Pod nosem! Proszę!

JANUSZ
A co gorzej, że panna Helena uwłacza swojej godności, pozwalając na ogniste wejrzenia i rozmowy sam na sam.

SZAMBELAN
Doprawdy?

JANUSZ
Wszak sam pan widziałeś.

SZAMBELAN
Prawda, widziałeś.

JANUSZ
Chciej zatem pan przełożyć córce...

SZAMBELAN
Bardzo dobrze, wszystko jej przełożę.

JANUSZ
Mogę więc spuścić się na jego obietnicę?

SZAMBELAN
Z wszelką pewnością.

JANUSZ
zatrzymując go
Jeszcze jedno słowo.

SZAMBELAN
Nie mam czasu; muszę... muszę pójść po pręciki do ogrodu.

JANUSZ
Po pręciki! Ależ tu o córkę idzie.

SZAMBELAN
Klatka córce nie przeszkadza.

JANUSZ
Jedno tylko słowo.

SZAMBELAN
Chcesz, chodź ze mną! Ja czasu tracić nie lubię - masz nóż przy sobie?

JANUSZ
Idę więc, idę. (na stronie) Dobrze mówiła Szambelanowa!
Odchodzą w lewe drzwi.

SCENA CZWARTA
Ludmir z środkowych, Wiktor z lewych drzwi, później trochę.

LUDMIR
A to co? Włóczę się od kąta do kąta - nikogo spotkać nie mogę. Cóż oni myślą, że ja tu rok bawić będę dla ich opisania? (do Wiktora) Nie widziałeś jakiej gałązki ze szczepu Jowialskich?

WIKTOR
złego humoru
Spotkałem Szambelana i Janusza, poszli do ogrodu.

LUDMIR
Każda chwila, spędzona bez kogokolwiek z tego domu, jest stratą dla mojego dzieła. Chodzę za nimi, szukam - nikogo znaleźć nie mogę. - Cóż mówisz na nasze dzisiejsze wypadki?

WIKTOR
Bardzo ucieszne.

LUDMIR
Ty gniewasz się jeszcze, a wcale niesłusznie.

WIKTOR
Mów, co chcesz, ja nadto znam ciebie, abym mógł przypisać jedynie przypadkowi zatrzymanie mojego paszportu.

LUDMIR
Na honor, że przypadkiem; ale wyznam szczerze, że byłbym pewnie to zrobił, gdyby mi przyszła była wtenczas myśl tak szczęśliwa, (po krótkim milczeniu) Miałem już rozdziałów jedenaście; teraz następuje rozdział XII: "Przybycie do Pustakówki i rozłączenie się z Wiktorem".

WIKTOR
Proszę mnie nie wymieniać!

LUDMIR
To się rozumie, to tylko tymczasem. Dam ci inne, stosowne jakie nazwisko.

WIKTOR
Stosowne - jakież to będzie?

LUDMIR
Na przykład - Płomieniec.

WIKTOR
śmiejąc się
Szalony!

LUDMIR
Rozdział XIII: "Wniesienie Ludmira do domu Jowiałskich".

WIKTOR
A Ludmir jak się zwać będzie? Ja go nazwę albo rysunków nie dam.

LUDMIR
Dobrze, nazwij! Tylko pamiętaj, że to bohater dzieła - śmiesznego nazwiska dać nie można.

WIKTOR
Wyszukam stosowne.

LUDMIR
Rozdział XIV: "Maskarada", etc. - Rozdział XV: "Helena"... Wiesz ty, że Janusz zazdrosny? Muszę dlatego do Heleny zalecać się trochę, to mi da rozdział XVI.

WIKTOR
Godziż to się?

LUDMIR
Dlaczego nie? Ja zbieram kłosy na moim polu, na polu śmieszności.

WIKTOR
Ale to nie śmieszność: różnić kochających się wzajemnie.

LUDMIR
Wcale nie wzajemnie. Helena Janusza nienawidzi, a ja ją za to więcej szanuje, bo cóż też nieznośniejszego - jak ta figura, dubeltówka głupstwa; gdyż raz głupia, bo nie ma rozumu, a drugi raz, bo myśli, że ma rozum. Helena ładna, w głowie trochę przekręcono, ale zasoby są wielkie, można by je łatwo

następna strona



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP