Giaur (George Gordon Byron) - UTWÓR strona nr 2
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Giaur - George Gordon Byron / UTWÓR
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
emi nie rozgrzeje.
Ojczyzno mężów nieśmiertelnej chwały! Każda dolina, każdy wierzch twej skały, Jakże pamiętne! bo każde z nich było Kolebką swobód łub sławy mogiłą. Arko potęgi! dziś, czyliź tak mało, Czyż tylko tyle po tobie zostało? - Wstań, niewolniku podły, wstań na chwilę, Powiedz: ten wąwóz - czy nie Termopile?- Ty, z duchów orlich wyrodzony płazie, Na Leonida gnieżdżący się głazie, Przypomnij, nazwij tych opok wyżyny, Zatokę, wyspy - wyspy Salaminy! Powstań! te dawne, zapomniane boje Odnów i przywłaszcz, to dziedzictwo twoje: Z popiołów przodków może wróg rozdmucha Iskrę, zarodek ich wielkiego ducha. A kto z was w boju żywota dokona, Wliczy swe imię pomiędzy imiona, Na których wzmiankę pochlebstwem pijani Zwykli się trzeźwić, zwykli drżeć tyrani. Kto z was ojczyzny z więzów nie wybawi, Zginie, lecz tyle synom swym zostawi Sławy, nadziei, że staną się zdolni Rozerwać jarzmo i umierać wolni!
Walka o wolność, gdy się raz zaczyna, Z ojca krwią spada dziedzictwem na syna, Sto razy wrogów zachwiana potęgą Skończy zwycięstwem. - Grecyja jest księgą, W której wiekami stoi wypisano, Że klęska wolnych jest świata wygraną. Królowie, sławę kupując u cieśli, Gdzieś bezimienne piramidy wznieśli; Wolni nie dbają, chociaż czasu fala Wszystkie grobowce i pomniki zwala, Większe pomniki zostały nad niemi, Zostały góry ich ojczystej ziemi. Tam muza oczom przechodniów ukaże Groby swobodnych, wolności ołtarze.
Długo by mówić - przechodzić okropnie Wszystkie od chwały do niewoli stopnie - Dosyć jest wiedzieć, że nikt nie zagrzebie Ducha swobody - chyba on sam siebie - Bo własne tylko upodlenie ducha Ugina wolnych szyję do łańcucha. * * * Mieszkańcy ziem tych! macież wy powieści Dawnym podobne? i których by treści Natchnęły muzę do polotów szczytnych, W ślad muzy greckiej wieków starożytnych; Gdy ludzie byli ziemi swojej godni? - Dziś, do niczego niezdatni - prócz zbrodn Z ognistą duszą, co by mogła siły Natchnąć do dzieła godnego pomników, Dziś oni pełzną z kolebek w mogiły Niewolni - gorzej - słudzy niewolników6, Zmazani całą szkaradą, co brudzi, Niewiele wyższych nad zwierzęta, ludzi; Nie mają nawet tej dzikich odwagi, Piersi gotowej przyjąć oręż nagi; Tylko rozwożą przez sąsiednie państwa Z nowym towarem stare oszukaństwa; W tym tylko widać Greków dowcip dawny I z tego tylko Grek na Wschodzie sławny. Daremnie Wolność tylekroć zaklina, Aby skruszyli jarzmo poganina, By kark podnieśli, zgięty łańcuchami!
Nie - Grecy! - nie mam litości nad wami. Przecież z Grecyji wziąłem te powieści, Z czasów niedawnych i żałosnej treści. * * * - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Z dala, śród morza pogodnego błyska, Szybko pod cienie nadbrzeżne się wciska Statek; rybacy poznali z obrotów, Że to piratów statek lub Majnotów7; Chcą z barką swoją w cieniach się przewinąć I brzeg niepewny z daleka ominąć; Choć im trud dzienny osłabił ramiona, Choć rybim łowem barka przeciążona, Silnie wiosłują, rudel krzywią w stronę, Aż dopłynęli do Porto-Leone, Gdzie ich noc czeka, noc prawdziwie godna Kraju wschodniego - cicha i pogodna. * * * Kto tam grzmi konno po skalistej drodze? - Wygięty naprzód, na wiatr puścił wodze, Kopyt tętenty jak grzmoty po grzmotach Wciąż budzą echa drzemiące po grotach, Koń jak kruk czarny, a na bokach piana, Jak gdyby świeżo z morza zszumowana. Wieczór już uśpił fale morskich toni, Ale nie serce tej dzikiej pogoni. Groźnie na jutro niebo się zachmurza, Ale groźniejsza w sercu Giaura burza. Nie znam cię, rodu twego nienawidzę, Ale w twych licach takie rysy widzę, Które w pamięci kiedy się raz wrażą, Z czasem się głębiej werzną, lecz nie zmazą. Tyś młody, blady, lecz namiętne bolę Gorzały długo na twym smagłym czole. Zł
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|