O Wojnie Domowej (Gajusz Juliusz Cezar) - KSIĘGA TRZECIA strona nr 2

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / O Wojnie Domowej - Gajusz Juliusz Cezar / KSIĘGA TRZECIA

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona

ków, Tesalów i ludzi z innych szczepów i krajów - wszystko razem stanowiło wyżej podaną liczbę.

Zboża moc ogromną sprowadził z Tesalii, Azji, Egiptu, Krety, Cyreny i innych okolic. Zimować postanowił w Dyrachium, Apolonii i wszystkich morskich miastach, aby bronić Cezarowi przeprawy morzem, i w tym celu Wzdłuż wszystkich wybrzeży rozstawił flotę. Nad egipskimi okrętami miał dowództwo Pompejusz syn, nad azjatyckimi D. Leliusz i G. Triariusz, nad syryjskimi G. Kasjusz, nad rodyjskimi G. Marcellus wspólnie z G. Koponiuszem, nad liburnijską i achajską flotą Skryboniusz Libon i M. Oktawiusz. Naczelne jednak dowództwo sił morskich miał M. Bibulus.

Cezar zaraz po przybyciu do Brundizjum przemówił do żołnierzy. Powiedział im, że skoro doszli już do kresu trudów i niebezpieczeństw, nie powinni się troszczyć o czeladź i bagaże, które zostaną w Italii. Wsiądą na okręty wolni od wszelkich ciężarów, by jak najwięcej zmieściło się żołnierzy. Za wszystko niech im starczy nadzieja na zwycięstwo i hojność wodza. Odpowiedział mu powszechny okrzyk, by rozkazywał, co chce, i że każdy rozkaz wykonają z niezachwianym spokojem. W przeddzień nonów styczniowych podniósł kotwice, załadowawszy, jak wyżej wspomniano, siedem legionów. Nazajutrz przybył do ziemi Cerauniów. Wśród skał i innych miejsc niebezpiecznych dobił w końcu do spokojnej przystani, omijając wszystkie porty, które - jak sądzono - znajdowały się w rękach przeciwników, i pod miejscowością Paleste wysadził żołnierzy, doprowadziwszy co do jednego wszystkie okręty.

W Orikum byli Lukrecjusz Wespillo i Minucjusz Rufus z 18 azjatyckimi okrętami, którymi dowodzili z rozkazu D. Leliusza, Bibulus zaś ze 110 okrętami w Korcyrze. Lecz ani oni nie byli pewni swych sił, by odważyć się na wypłynięcie z portu, chociaż Cezar miał dla obrony wszystkie 12 okrętów wojennych, w tym cztery kryte, ani Bibulus dość szybko nie nadciągnął, gdyż jego okręty były nieprzygotowane, a wioślarze rozproszeni. Stało się to dlatego, że Cezar wcześniej ukazał się przy lądzie, zanim w ogóle dotarła tam wieść o jego przeprawie.

Wysadziwszy żołnierzy, Cezar tej samej nocy odsyła okręty z powrotem do Brundizjum, by przewieźć pozostałe legiony i konnicę. To zadanie powierzono legatowi Fufiuszowi Kalenowi, z nakazem, by się starał jak najprędzej przewieźć legiony. Lecz okręty wypłynęły z opóźnieniem i nie wyzyskawszy nocnej pory, doznały klęski w drodze powrotnej. Bibulus bowiem, dowiedziawszy się w Korcyrze o przybyciu Cezara, w nadziei, że uda mu się zastąpić drogę bodaj części okrętów z transportem, wpada na puste. Dostało mu się w ręce około 30 i na nich wywiera gniew za swoją niedbałość, którą głęboko odczuł. Wszystkie podpala i w ogniu gubi zarówno żeglarzy, jak i właścicieli okrętów, spodziewając się innych odstraszyć okrucieństwem kary. Spełniwszy to dzieło, zajmuje swą flotą wszystkie przystanie i wybrzeża wzdłuż i wszerz od Sasony aż do Kuryckiego Portu i z wielką dokładnością rozstawia patrole morskie. Sam w najsroższą zimę czuwa na okrętach, nie gardząc żadną pracą ni służbą, i uważa, by Cezar nie mógł znikąd dostać posiłków, na które liczy.

Po odpłynięciu statków liburnijskich z Ilirii M. Oktawiusz ze swoimi okrętami przybywa do Salon. Tam, podjudziwszy Dalmatów i innych barbarzyńców, odwraca Issę od sojuszu z Cezarem, nie mogąc zaś poruszyć związku obywateli rzymskich w Salonach ani obietnicami, ani groźbą niebezpieczeństwa, postanawia zdobyć miasto. A jest ono obronne zarówno dzięki swojemu położeniu, jak i wzgórzu, które je osłania. Obywatele rzymscy niezwłocznie pobudowali wieże drewniane i w nich się obwarowali, lecz siły mieli niedostateczne do obrony i ponieważ było ich mało, wciąż padali ranni. Chwycili się więc ostatecznych środków: wszystkich dorosłych niewolników wyzwolili, a wszystkim kobietom ucięli włosy na powrozy do machin. Oktawiusz zaś otoczył miasto pięciokrotnym pierścieniem wałów, przystępując jednocześnie do blokady i szturmów. Tamci, gotowi na wszystko, cierp

następna strona



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP