Biblia (autor nieznany) - Stary Testament Księga Księga Joba strona nr 2

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / Biblia - autor nieznany / Stary Testament Księga Księga Joba

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona

masz podobnego na ziemi, męża szczerego i prostego, a bojącego się Boga i odstępującego od złego, a jeszcze zachowującego niewinność?


A tyś mię pobudził przeciw niemu, żebym go utrapił bez przyczyny."


4 Odpowiadając mu Szatan rzekł : "Skórę za skórę, i wszystko, co ma człowiek,


da za duszę swoją.


5 Ale wyciągnij rękę twoją i dotknij kości jego i ciała, a wtedy ujrzysz, że ci w oczy błogosławić będzie."


6 I rzekł Pan do Szatana : "Oto w ręce twojej jest, wszelako zachowaj duszę jego." -


7 Wyszedłszy tedy Szatan od oblicza Pana, zaraził Joba wrzodem bardzo złym od stopy nogi aż do wierzchu głowy jego.


8 A on ropę skorupą oskrobywał, siedząc na gnoju.


9 I rzekła mu żona jego : "I ty jeszcze trwasz w prostocie twojej? Błogosław Bogu, a umrzyj !


10 On zaś rzekł do niej : "Odezwałaś się jak jedna z głupich niewiast. Jeśliśmy


przyjęli dobra z ręki Bożej, czemu byśmy złego przyjąć nie mieli?" W tym wszystkim nie zgrzeszył Job usty swymi.





4. ODWIEDZAJĄ JOBA TRZEJ PRZYJACIELE (2,11-13).





11 Usłyszawszy tedy trzej przyjaciele Joba wszystko złe, które nań przypadło, przyszli, każdy z miejsca swego, Elifaz Temanitczyk i Baldad Suhitczyk, i Sofar Naamatczyk. Bo się byli zmówili, żeby razem przyjść odwiedzić go i pocieszyć.


12 A podniósłszy z daleka oczy swe nie poznali go, i krzyknąwszy zapłakali, a rozdarłszy swe szaty obsypali prochem głowy swe rzucając pod niebo.


13 I siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, a żaden do niego słowa nie mówił, bo widzieli, że boleść była gwałtowna.





POEMAT


CZƌà I (3,1 - 31,40)


TRZYKROTNA ROZPRAWA JOBA Z PRZYJACIÓŁMI


I. Pierwszy szereg mów. (3,1 - 14,22)


I. SKARGA JOBA (3,1-26). Przeklina dzień swych urodzin i noc swego poczęcia (1-10). Za szczęście poczytywałby sobie, gdyby był poroniony lub zaraz po urodzeniu umarł (11- 19). Po co w ogóle dawać życic człowiekowi nieszczęśliwemu, takiemu jak on (20-26)?





3


1 Potem Job otworzył usta swe i złorzeczył dniowi swemu,


2 i mówił: "Niech zginie dzień,


3 któregom się urodził, i noc, w którą rzeczono : Począł się człowiek.


4 Dzień ów niech się obróci w ciemności, niech się o niego nie pyta Bóg z wysoka, i niech nie będzie oświecony światłością.


5 Niech go zaćmią ciemności i cień śmierci, niech go osiądzie mrok i niech będzie ogarniony gorzkością.


6 Noc ową ciemny wicher niech posiądzie, niech nie wchodzi w liczbę dni rocznych i niech nie będzie policzona w miesiącach.


7 Noc owa niech będzie opuszczona i niegodna chwały.


8 Niech jej złorzeczą a, którzy złorzeczą dniowi, którzy są gotowi wzruszyć Lewiatana.


9 Niech się zaćmią gwiazdy mrokiem jej ; niechaj czeka światła, a nie ogląda ani


wzejścia powstającej zorzy :


10 ponieważ nie zawarła drzwi żywota, który mię nosił, ani nie odjęła zła od oczu moich.


11 Czemum w żywocie nie umarł ? wyszedłszy z żywota, wnet nie zginął ?


12 Czemu przyjęty na kolana? Dlaczego karmiony piersiami ?


13 Teraz bowiem śpiąc milczałbym i odpoczywałbym snem moim z królami


14 i radnymi ziemi, którzy sobie budują pustynie, albo z książęty,


15 którzy mają złoto i napchliają domy swe srebrem;


16 albo nie istniałbym jak martwy płód ukryty, albo jak ci, którzy poczęci, nie oglądali światłość.


17 Tam niezbożnicy przestali się miotać, i tam odpoczęli wyczerpani z sił.


18 I niegdyś związani są razem bez przykrości, nie słysząc głosu naganiacza.


19 Mały i wielki tam jest, i niewolnik wolny od pana swego.


20 Czemu nędznemu dana jest światłość, a żywot tym, którzy są w gorzkości duszy;


21 którzy czekają śmierci, a nie przychodzi, jak ci, co kopią za skarbem,


22 i bardzo się weselą,


23 gdy znajdą grób; mężowi, którego droga skryta jest, i ogarnął go Bóg cie

następna strona



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP