Potop (Henryk Sienkiewicz) - Tom Trzeci Rozdział XII strona nr 2

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / Potop - Henryk Sienkiewicz / Tom Trzeci Rozdział XII

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona

ajwybrańsze to pułki z całej armii, które po wszystkich niemieckich i duńskich krainach znamienite wiktorie odnosiły.


      Dalszą rozmowę przerwało wejście Wołodyjowskiego.


- Jak się ma Hassling? - spytał zaraz w progu.


- Chory, i trzy po trzy imaginuje! - odparł Kmicic.


- A ty czego, Michałku, od Hasslinga chcesz? - ozwał się Zagłoba.


- Niby to waćpan nie wiesz?


- Jaż bym nie miał wiedzieć, że ci o ową wiśnię chodzi, którą książę Bogusław w swoim ogródku zasadził. Gorliwy to ogrodnik, nie bój się! Nie potrzeba mu i roku, żeby się owoców doczekał.


- Bodaj waści zabito za taką pociechę! - krzyknął mały rycerz.


- Patrzcie go: powiedzieć mu najniewinniejszy iocus, to zaraz wąsikami rusza jak wściekły chrabąszcz! Com ci winien? Na Bogusławie szukaj pomsty, nie na mnie!


- Da Bóg, poszukam i znajdę!


- Dopiero co to samo Babinicz powiadał! Niedługo, widzę, całe wojsko się na niego sprzysięże; ale strzeże on się dobrze i bez moich fortelów nie dacie sobie rady!


      Tu obaj młodzi zerwali się na równe nogi.


- Masz że waść jaki fortel?


- A wy myślicie, że fortel tak łatwo z głowy wyjąć jak szablę z pochwy?


      Gdyby Bogusław był tuż, pewno bym znalazł niejeden, ale na tę odległość nie tylko fortel, ale i armata nie doniesie. Panie Andrzeju, każ mi dać kubek miodu, bo dziś gorąco.


- Dam i kufę, byłeś waćpan co wymyślił!


- Naprzód, czego wy nad tym Hasslingiem jak kat nad dobrą duszą stoicie.


      Nie jego jednego wzięto w niewolę, możecie się innych wypytać.


- Jużem ci ja tamtych brał na pytki, ale to gemajny; nie wiedzą nic, a on, jako oficer, był przy dworze - odrzekł Kmicic.


- To i racja ! - odpowiedział Zagłoba. -Ja też muszę się z nim rozgadać; od tego, co mi powie o osobie i obyczajach księcia, mogą i fortele zależeć. Teraz grunt, żeby się to oblężenie prędko skończyło, bo potem pewno przeciw tamtej armii ruszymy. Ale coś naszego pana miłościwego i hetmanów długo nie widać!


- Jakże? - odrzekł mały rycerz. -W tej chwili wracam od hetmana, który dopiero co odebrał wiadomość, że król jegomość jeszcze dziś wieczorem z przybocznymi chorągwiami tu stanie, a hetmani z komputem jutro nadciągną. Od samego Sokala szli, mało co wypoczywając, wielkie pochody czyniąc. Przecie zresztą już od paru dni wiadomo, że tylko co ich nie widać.


- A wojska siła ze sobą prowadzą?


- Blisko pięć razy tyle co przy panu Sapieże, piechoty ruskie i węgierskie, bardzo przednie; idzie i sześć tysięcy ordy pod Subaghazim, ale podobnoć nie można ich na dzień spod ręki puścić, bo bardzo swawolą i krzywdy naokoło czynią.


- Pana Andrzeja by im na przywódcę dać! - rzekł Zagłoba.


- Ba ! - odparł Kmicic. - Zaraz bym ich spod Warszawy wyprowadził, bo oni w oblężeniu na nic, i powiódłbym ich do Buga i Narwi.


- Na nic, nie na nic - odrzekł Wołodyjowski - gdyż nikt lepiej nie upilnuje, aby żywność do fortecy nie przychodziła.


- No, będzie Wittenbergowi ciepło! Postój, stary złodzieju! - zawołał Zagłoba. - Wojowałeś dobrze, tego ci nie neguję, ale kradłeś i łupiłeś jeszcze lepiej; dwie gęby miałeś: jedną do fałszywych przysiąg, drugą do łamania obietnic, ale teraz dwoma się nie wyprosisz. Swędzi cię od galickiej choroby skóra i medykowie ci ją drapią, czekaj, my cię lepiej podrapiemy, Zagłoby w tym głowa !


- Ba! Zda się na kondycję królowi i co mu kto uczyni? - odrzekł pan Michał. - Jeszcze mu honory wojskowe będziemy musieli oddawać!


- Zda się na kondycję? tak! - zakrzyknął Zagłoba. - Dobrze!


      Tu zaczął pięścią w stół walić tak silnie, że aż Roch Kowalski, który w tej chwili wszedł do izby, zląkł się i stanął, jako wryty, w progu.


- Niech Żydom za parobka służę! - krzyczał dalej stary - jeżeli ja tego bluźniciela przeciw wierze, tego zdziercę kościołów, te

następna strona



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP