Potop (Henryk Sienkiewicz) - Tom Drugi Rozdział XIX strona nr 3
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Potop - Henryk Sienkiewicz / Tom Drugi Rozdział XIX
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
br>
Miller zaklął jak poganin.
- Pan Weyhard będzie za całą tę nieszczęsną wyprawę odpowiadał! - rzekł.
- Nie wszystkie moje rady spełniono - odpowiedział zuchwale Wrzeszczowicz - mógłbym też śmiało zrzucić z siebie odpowiedzialność. Byli tacy, którzy je krzyżowali. Byli tacy, którzy dziwną zaiste i niewytłumaczoną żywiąc dla księży życzliwość, odmawiali jego dostojność od wszelkich surowszych środków. Radziłem, żeby owych księży posłujących powiesić, i jestem przekonany, że gdyby to się stało, postrach otworzyłby nam już bramy tego kurnika.
Tu Wrzeszczowicz począł patrzeć na Sadowskiego, lecz nim ten zdobył się na odpowiedź, wmieszał się książę Heski.
- Nie nazywaj, hrabio, tej twierdzy kurnikiem - rzekł - bo im bardziej zmniejszasz jej znaczenie, tym bardziej powiększasz naszą hańbę.
- Niemniej radziłem, by posłów powiesić. Postrach i zawsze postrach, oto com od rana do wieczora powtarzał, lecz pan Sadowski pogroził dymisją i księża odeszli bezpiecznie.
- Idź, panie hrabio, dzisiaj do fortecy - odpowiedział Sadowski - wysadź prochami największą ich armatę, jak to uczynił z naszą ów Kmicic, a ręczę ci, że to większy rozszerzy postrach niż zbójeckie posłów mordowanie!...
Wrzeszczowicz zwrócił się wprost do Millera:
- Wasza dostojność! Sądzę, żeśmy się tu na naradę, nie nie na krotofile zebrali!
- Czy masz waszmość co, prócz czczych wyrzutów, do powiedzenia?- spytał Miller.
- Mam, pomimo wesołości tych panów, którzy mogliby swój humor do lepszych czasów zachować.
- O Laertiadesie, z fortelów swych znany! - zakrzyknął książę Heski.
- Panowie! - Odpowiedział Wrzeszczowicz - wiadomo powszechnie, że nie Minerwa jest waszym opiekuńczym bóstwem, a ponieważ Mars wam nie dopisał i zrzekliście się waszych głosów, pozwólcie mnie mówić.
- Góra stękać poczyna. zaraz ujrzymy mysi ogonek! - dorzucił Sadowski.
- Proszę o milczenie! - rzekł surowo Miller.
- Mów, panie hrabio, pamiętaj tylko, że dotąd rady twoje wydały gorzkie owoce.
- Które mimo zimy spożywać musimy na kształt zapleśniałych sucharów! - wtrącił książę Heski.
- Tym się tłumaczy, dlaczego wasza książęca mość pijesz tyle wina - odparł Wrzeszczowicz - a choć wino nie zastąpi przyrodzonego dowcipu, pomaga ci za to do wesołego strawienia nawet hańby. Lecz mniejsza o to! Wiem dobrze, iż w fortecy jest partia, która od dawna poddać się pragnie, i tylko nasza niemoc z jednej, a nadludzki upór przeora z drugiej strony utrzymuje ją w karbach. Nowy postrach doda jej nowych sił, dlatego należy nam okazać, że nic sobie nie robimy ze straty działa, i szturmować tym usilniej.
- Czy to już wszystko?
- Choćby to było wszystko, sądzę, że podobna rada zgodniejszą jest z honorem szwedzkich żołnierzy niż jałowe z niej drwiny przy kielichach i niż wysypianie się po pijatyce. Ale to nie wszystko. Należy rozpuścić między naszymi żołnierzami, a zwłaszcza między polskimi wieść, że górnicy, którzy teraz nad założeniem miny pracują, odkryli stary przechód podziemny, ciągnący się pod sam klasztor i kościół...
- Masz waszmość słuszność, to dobra rada! - rzekł Miller.
- Gdy wieść ta między naszymi i polskimi żołnierzami się rozszerzy, sami Polacy będą namawiać mnichów do poddania się, bo i im chodzi, równie jak mnichom, aby to gniazdo zabobonów ocalało.
- Jak na katolika, to nieźle! - mruknął Sadowski.
- Gdyby służył Turkom, nazywałby Rzym gniazdem zabobonów! - odpowiedział książę Heski.
- Wtedy Polacy wyślą niezawodnie od siebie posłów do księży- mówił dalej Weyhard - owa partia w klasztorze, która dawno się chce poddać, pod wpływem przerażenia ponowi swe usilności, i kto wie, czy nie zmuszą przeora i opornych do otworzenia bram.
- "Zginie miasto Priama przez podstęp boskiego Laertydy..." - począł deklamować książę Heski.
- Dalibóg, czysta h
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|