Lalka (Bolesław Prus) - Tom Drugi "Wiejskie rozrywki" strona nr 2

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / Lalka - Bolesław Prus / Tom Drugi "Wiejskie rozrywki"

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona

- Albo ja? - dodał Starski.


- Bo pan Ochocki źle powozi, a pan Starski jest nieznośny - odpowiedziała rezolutna wdówka. Teraz Wokulski spostrzegł, że dama ta ma pyszne kasztanowate włosy i czarne oczy, a całą fizjognomię wesołą i energiczną.


- Już mi pani daje dymisję! - westchnął komicznie Starski.


- Pan wie, że ja zawsze daję dymisję wielbicielom, którzy mnie nudzą. No, ale siadajmy, moi państwo. Narzeczeni naprzód. Fela obok Ewelinki.


- O nie! - zaprotestowała blondynka. - Siądę na końcu, bo babcia nie pozwala mi siadać przy narzeczonych.


Baron z większą elegancją aniżeli zręcznością podsadził narzeczoną i sam usiadł naprzeciw niej. Potem wdówka zajęła miejsce obok barona, Starski obok narzeczonej, a panna Felicja obok Starskiego.


- Prosimy - odezwała się wdówka do Wokulskiego zbierając w fałdy swoją pąsową suknię, która rozesłała się na połowie ławki.


Wokulski usiadł naprzeciw panny Felicji i spostrzegł, że dziewczynka patrzy na niego z pełnym zachwytu podziwem, rumieniąc się co chwilę.


- Czy nie moglibyśmy prosić pana Ochockiego, ażeby lejce oddał stangretowi? - rzekła wdówka.


- Moja pani, cóż mi pani wiecznie robi jakieś awantury! - oburzył się Ochocki. - Właśnie, że ja będę powoził.


- Więc daję słowo honoru, że wybiję pana, jeżeli nas wywrócisz.


- To się jeszcze pokaże - odparł Ochocki.


- Słyszeliście państwo, ten człowiek mi grozi! - zawołała wdówka. - Czy nie ma tu nikogo, który by się za mną ujął?


- Ja panią pomszczę - wtrącił Starski dosyć lichą polszczyzną. -Przesiądźmy się we dwoje do tamtego powozu.


Piękna wdowa wzruszyła ramionami, baron znowu całował rączki swojej narzeczonej, która uśmiechając się rozmawiała z nim półgłosem, ale ani na chwilę nie straciła wyrazu smutku i obawy.


Podczas gdy Starski przekomarzał się z wdową, a panna Felicja rumieniła się, Wokulski patrzył na narzeczoną. Spostrzegła to, odpowiedziała mu pogardliwym wejrzeniem i nagle z bezbrzeżnego smutku przeszła do dziecinnej wesołości. Sama podała rękę baronowi do nowego pocałunku, a nawet niechcący potrąciła go nóżką. Jej wielbiciel był tak wzruszony, że pobladł i posiniały mu usta.


- Ależ pan nie ma idei o powożeniu! - krzyknęła wdowa usiłując potrącić Ochockiego drutem parasolki.


W tej chwili Wokulski wyskoczył. Jednocześnie konie lejcowe skręciły na środek drogi, dyszlowe poszły za nimi i brek silnie pochylił się na lewo. Wokulski podparł go, konie, ściągnięte przez stangreta, stanęły.


- Czy nie mówiłam, że ten potwór wywróci nas! - zawołała wdowa. - Cóż to znowu, panie Starski?...


Wokulski spojrzał na brek i w ciągu jednej chwili zobaczył taką scenę: panna Felicja pokładała się ze śmiechu, Starski upadł twarzą na kolana pięknej wdówki, baron tarmosił za kark stangreta, a jego narzeczona, blada z trwogi, jedną ręką chwyciła za pręt kozła, drugą wpiła w ramię Starskiego.


Mgnienie oka -brek wyprostował się i wszystko wróciło do porządku. Tylko panna Felicja zaniosła się od śmiechu.


- Nie rozumiem, Felu, jak można śmiać się w takiej chwili - odezwała się narzeczona.


- Dlaczego nie mam się śmiać?... Cóż mogło stać się złego?.,. Przecież jedzie z nami pan Wokulski... - mówiła panienka. Spostrzegła się jednak i zarumieniona bardziej niż kiedykolwiek, naprzód ukryła twarz w dłonie, a potem spojrzała na Wokulskiego w sposób, który miało oznaczać, że jest bardzo obrażona.


-Co do mnie, gotów jestem zaabonować kilka podobnych wypadków - odezwał się Starski, wymownie patrząc na wdówkę.


- Pod warunkiem, że ja będę zabezpieczona od dowodów pańskiej tkliwości. Felu, usiądź na moim miejscu - odpowiedziała wdowa marszcząc się i siadając naprzeciw Wokulskiego.


- Cóż znowu, sama pani dziś powiedziała, że wdowom wszystko wolno.


- Ale wdowy nie na wszystko pozwalają. Nie, panie Starski, pan musi oduczyć się swoich japońskich zwyczajów.

następna strona



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP