Faraon (Bolesław Prus) - Tom Drugi Epilog strona nr 2

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / Faraon - Bolesław Prus / Tom Drugi Epilog

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona

Ponieważ małżonka moja i jedyna dziedziczka tronu zrzekła się swoich praw, ponieważ tym sposobem skończyło się panowanie dwudziestej dynastii, musimy więc wybrać nowego władcę...


    Władcą tym - ciągnął Herhor - powinien być człowiek dojrzały, energiczny i biegły w sprawowaniu rządów. Z tego powodu radzę wam, dostojnicy, ażebyśmy na najwyższe stanowisko wybrali...


- Herhora!... - krzyknął ktoś.


    -...Ażebyśmy wybrali najsławniejszego Nitagera, wodza armii wschodniej - dokończył Herhor.


    Nitager długą chwilę siedział z przymkniętymi oczyma, uśmiechając się. Wreszcie powstał i rzekł:


- Nigdy chyba nie zabraknie ludzi chętnych do tytułu faraona. Może nawet mielibyśmy ich nad potrzebę. Szczęściem, sami bogowie usuwając niebezpiecznych współzawodników ukazali nam człowieka najgodniejszego władzy. I zdaje mi się, że uczynię roztropnie, gdy zamiast przyjmować łaskawie ofiarowaną mi koronę, odpowiem:


    Niech żyje wiecznie jego świątobliwość San-amen-Herhor, pierwszy faraon nowej dynastii!...


    Obecni, z małymi wyjątkami, powtórzyli okrzyk, a jednocześnie najwyższy sędzia przyniósł na złotej tacy dwie czapki: białą - Górnego i czerwoną - Dolnego Egiptu. Jedną z nich wziął arcykapłan Ozirisa, drugą arcykapłan Horusa i doręczyli je Herhorowi, który ucałowawszy złotego węża włożył je sobie na głowę.


    Po czym rozpoczęła się ceremonia składania hołdu przez obecnych, która ciągnęła się parę godzin. Następnie spisano odnośny akt, uczestnicy wyboru przyłożyli na nim swoje pieczęcie i od tej chwili San-amen-Herhor został rzeczywistym faraonem, panem obu światów tudzież życia i śmierci swoich poddanych.


    Nad wieczorem jego świątobliwość wrócił zmęczony jeszcze do swych arcykapłańskich pokojów, gdzie zastał Pentuera. Kapłan zmizerniał, a na jego chudej twarzy malowało się znękanie i smutek.


    Kiedy Pentuer upadł na twarz, pan podniósł go i rzekł z uśmiechem:


- Nie podpisałeś mego wyboru, nie złożyłeś mi hołdu, i lękam się, czy nie będę musiał oblegać cię kiedy w świątyni Ptah...


    Cóż, nie namyśliłeś się zostać przy mnie? Wolisz Menesa?...


- Wybacz, wasza świątobliwość - odpowiedział kapłan - ale życie dworskie tak mnie znużyło, że jedynym dziś moim pragnieniem jest - uczyć się mądrości.


- Nie możesz zapomnieć Ramzesa? - spytał Herhor. - A jednak znałeś go bardzo krótko, podczas gdy u mnie pracowałeś kilka lat.


- Nie potępiaj mnie, wasza świątobliwość. Ale Ramzes XIII był pierwszym faraonem, który odczuł niedolę ludu egipskiego...


    Herhor uśmiechnął się.


- Oj, wy uczeni... - rzekł chwiejąc głową. - To przecież ty, ty sam, zwróciłeś uwagę Ramzesowi na położenie pospólstwa. A teraz nosisz po nim żałobę w sercu, chociaż on dla ludu nic nie zrobił... To ty zrobiłeś, nie on...


    Zabawni z was ludzie mimo potężnego umysłu - ciągnął Herhor - tak samo i Menes... Kapłan ten uważa się za najspokojniejszego człowieka w Egipcie, choć on to obalił dynastią, a mnie utorował drogę do władzy...


    Gdyby nie jego list o zaćmieniu słońca w dniu dwudziestym Paofi, może obaj z nieboszczykiem Mefresem łamalibyśmy kamienie w kopalni...


    No, idź już, idź i pozdrów ode mnie Menesa. Pamiętaj też, że umiem być wdzięcznym, co stanowi wielką tajemnicę władzy. Powiedz Menesowi, że spełnię każdą jego prośbę, byle mi na przykład nie kazał wyrzec się tronu... Sam też wróć do mnie, gdy wypoczniesz, a zachowam dla ciebie poważne stanowisko.


    I dotknął ręką pokornie schylonej głowy kapłana.


   



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP