Faraon (Bolesław Prus) - Tom Drugi Rozdział LIV strona nr 3

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / Faraon - Bolesław Prus / Tom Drugi Rozdział LIV

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona

ieni - szkło fenickie, niech pamięta, że będzie miał odrąbane ręce i wyjęte oczy.


- Stanie się, jak żądacie - odpowiedział jeden z zasłoniętych kapłanów.


    Po czym inni podnieśli lektykę i weszli z nią w głąb dzielnicy zmarłych śpiewając:


- "Idziesz w pokoju do Abydos!... Obyś doszedł w pokoju do Zachodu tebańskiego!... Na Zachód, na Zachód, do ziemi sprawiedliwych!..."


    Brama zamknęła się, a najwyższy sędzia, skarbnik i towarzyszący im urzędnicy zawrócili się do przewozu i pałacu. Przez ten czas zakapturzeni kapłani odnieśli lektykę do ogromnego budynku, gdzie balsamowano tylko królewskie zwłoki oraz tych najwyższych dostojników, którzy pozyskali wyjątkową łaskę faraona. Zatrzymali się w przysionku, gdzie stała złota łódź na kółkach, i zaczęli wydobywać nieboszczyka z lektyki.


- Patrzcie!... zawołał jeden z zukapturzonych - nie sąż to złodzieje?... Faraon przecie umarł pod kaplicą Ozirisa, więc musiał być w paradnym stroju... A tu - o!... Zamiast złotych bransolet - mosiężne, łańcuch także mosiężny, a w pierścieniach fałszywe klejnoty...


- Prawda - odparł inny. - Ciekawym, kto go tak oporządził: kapłani czy pisarze?


- Z pewnością kapłani... O, bodaj wam poschły ręce, gałgany!... I taki łotr jeden z drugim śmie nas upominać, ażebyśmy dawali nieboszczykowi wszystko w najlepszym gatunku...


- To nie oni żądali, tylko skarbnik...


- Wszyscy są złodzieje...


    Tak rozmawiając balsamiści zdjęli z nieboszczyka odzież królewską, włożyli na niego tkany złotem szlafrok i przenieśli zwłoki do łodzi.


- Bogom niech będą dzięki - mówił któryś z zasłoniętych - że już mamy nowego pana. Ten z kapłaństwem zrobi porządek... Co wzięli rękoma, zwrócą gębą...


- Uuu!... mówią, że to będzie ostry władca - wtrącił inny. - Przyjaźni się z Fenicjanami, chętnie przestaje z Pentuerem, który przecie nie jest rodowity kapłan, tylko z takich biedaków jak my... A wojsko, powiadają, że dałoby się spalić i wytopić za nowego faraona...


- I jeszcze w tych dniach sławnie pobił Libijczyków...


- Gdzież on jest, ten nowy faraon?... - odezwał się inny. - W pustyni!... Otóż lękam się, ażeby, zanim wróci do Memfis, nie spotkało go nieszczęście...


- Co mu kto zrobi, kiedy ma wojsko za sobą! Niech nie doczekam uczciwego pogrzebu, jeżeli młody pan nie zrobi z kapłaństwem tak jak bawół z pszenicą...


- Oj ty głupi! - wtrącił milczący dotychczas balsamista. - Faraon podoła kapłanom!...


- Czemuż by nie?...


- A czy widziałeś kiedy, ażeby lew poszarpał piramidę?..


- Także gadanie!...


- Albo bawół roztrącił ją?


- Rozumie się, że nie roztrąci.


- A wicher obali piramidę?


- Co on dzisiaj wziął na wypytywanie?...


- No, więc ja ci mówię, że prędzej lew, bawół czy wicher przewróci piramidę, aniżeli faraon pokona stan kapłański... Choćby ten faraon był lwem, bawołem i wichrem w jednej osobie...


- Hej tam, wy! - zawołano z góry. - Gotów nieboszczyk?...


- Już...już... tylko mu szczęka opada-odpowiedziano z przysionka.


- Wszystko jedno... Dawać go tu prędzej, bo Izyda za godzinę musi iść do miasta...


    Po chwili złota łódź wraz z nieboszczykiem za pomocą sznurów została podniesiona w górę, na balkon wewnętrzny.


    Z przysionka wchodziło się do wielkiej sali pomalowanej na kolor niebieski i ozdobionej żółtymi gwiazdami. Przez całą długość sali do jednej ze ścian był przyczepiony niby ganek w formie łuku, którego końce wznosiły się na piętro, środek na półtora piętra wysoko.


    Sala wyobrażała sklepienie niebieskie, ganek drogę słońca na niebie, zmarły zaś faraon miał być Ozirisem, czyli słońcem, które posuwa się od wschodu ku zachodowi.


    Na dole sali stał tłum kapłanów i kapłanek, którzy oczekując na uroczystość rozmawiali o rzeczach obojętnych.


- Gotowe!...

następna strona



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP