Faraon (Bolesław Prus) - Tom Drugi Rozdział LI strona nr 2

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / Faraon - Bolesław Prus / Tom Drugi Rozdział LI

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona


- Święty dziad mój - mówił faraon - był ojcem królowej i w drodze łaski otrzymał prawo ozdabiania swej infuły ureuszem. Lecz o ile mi wiadomo, jego uroczysty strój znajduje się między relikwiami świątyni Amona.


    Herhor już ochłonął.


- Racz pamiętać, wasza świątobliwość - objaśnił - że przez całą dobę Egipt był pozbawiony prawego władcy. Tymczasem musiał ktoś budzić i układać do snu boga Ozirisa, udzielać błogosławieństwa ludowi i składać hołdy przodkom królewskim.


    Na tak ciężki czas najwyższa rada kazała mi odziać się w świętą relikwię, aby rząd państwa i służba bogom nie ulegały opóźnieniu. Z chwilą jednak gdy mamy prawego i potężnego władcę, składam cudowną relikwię...


    To powiedziawszy Herhor zdjął z głowy infułę ozdobioną ureuszem i podał ją arcykapłanowi Mefresowi.


    Groźna twarz faraona wypogodziła się i pan - skierował kroki swoje do tronu.


    Nagle zastąpił mu drogę święty Mefres i schyliwszy się do ziemi rzekł:


- Racz, świątobliwy panie, wysłuchać najpokorniejszej prośby...


    Ale ani w głosie, ani w oczach jego nie było pokory, kiedy wyprostowawszy się mówił dalej:


- Te są słowa najwyższej rady wszystkich arcykapłanów...


- Powiedz - odparł faraon.


- Wiadomo waszej świątobliwości - ciągnął Mefres - że faraon, który nie otrzyma arcykapłańskich święceń, nie może spełniać najwyższych ofiar tudzież ubierać ani rozbierać cudownego Ozirisa.


- Rozumiem - przerwał pan. - Ja jestem faraonem, który nie posiada arcykapłańskiego dostojeństwa.


- Z tej przyczyny - mówił dalej Mefres - najwyższa rada pokornie błaga waszą świątobliwość o wyznaczenie arcykapłana, który mógłby was zastępować w pełnieniu religijnych obrządków.


    Słuchając tej mowy stanowczej, arcykapłani i dostojnicy drżeli i kręcili się jak na rozpalonych kamieniach, a jenerałowie niby niechcący poprawiali miecze. Ale święty Mefres z nie ukrywaną pogardą spojrzał na nich i - znowu utopił zimny wzrok w obliczu faraona.


    Lecz pan świata i tym razem nie okazał zakłopotania.


- Dobrze - odparł - żeś mi, wasza dostojność, przypomniał o tym ważnym obowiązku. Wojenne rzemiosło i sprawy państwa nie pozwolą mi zajmować się obrzędami naszej świętej religii, więc muszę wyznaczyć do nich zastępcę...


    To mówiąc pan począł rozglądać się między zebranymi.


    Z lewej strony Herhora stał święty Sem. Faraon wpatrzył się w jego twarz łagodną i uczciwą i nagle spytał:


- Kto i czym jesteś, wasza dostojność?


- Nazywam się Sem, a jestem arcykapłanem świątyni Ptah w Pi-Bastis.


- Ty będziesz moim zastępcą w religijnych obrządkach - rzekł pan wskazując na niego palcem.


    Między zebranymi przeleciał szmer podziwu. Trudno było po najdłuższych rozmyślaniach i naradach wybrać na tak wysoki urząd godniejszego kapłana.


    Ale Herhor pobladł jeszcze bardziej, a Mefres zacisnął sine usta i przysłonił powiekami oczy.


    W chwilę później nowy faraon zasiadł na tronie, który zamiast nóg miał rzeźbione postacie książąt i królów dziewięciu narodów.


    Niebawem Herhor na złotej tacy podał panu białą i czerwoną koronę otoczoną złotym wężem. Władca milcząc włożył je na głowę, a obecni upadli na ziemię.


    Nie była to jeszcze uroczysta koronacja, tylko objęcie władzy.


    Gdy kapłani okadzili faraona i odśpiewali hymn do Ozirisa, aby zlał na niego wszelkie błogosławieństwa, cywilni i wojskowi dygnitarze zostali dopuszczeni do ucałowania najniższego stopnia tronu. Potem pan wziął złotą łyżkę i powtarzając modlitwy, które głośno odmawiał święty Sem, ofiarował kadzidła posągom bogów uszykowanym po obu stronach jego królewskiej stolicy.


- Co teraz mam robić? - zapytał władca.


- Ukazać się ludowi - odpa

następna strona



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP