Faraon (Bolesław Prus) - Tom Pierwszy Rozdział XXXVI strona nr 3

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / Faraon - Bolesław Prus / Tom Pierwszy Rozdział XXXVI

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona

r>
    Następca machnął ręką.


- Nie ma traktatów dla słabych! - rzekł - nie zasłonią granic srebrne tablice zapisane ugodami, jeżeli za nimi nie staną włócznie i miecze.


- A któż waszej dostojności powiedział, że u nas nie staną?


- Ty sam. Sto dwadzieścia tysięcy ludzi muszą ustąpić przed trzystoma tysiącami. No, a gdyby Asyryjczycy raz do nas weszli, z Egiptu zostałaby pustynia...


    Mentezufisowi zapłonęły oczy.


- Gdyby weszli do nas - zawołał - kości ich nigdy nie zobaczyłyby swej ziemi!... Uzbroilibyśmy całą szlachtę, pułki robotnicze, nawet przestępców z kopalń... Wydobylibyśmy skarby ze wszystkich świątyń... I spotkałaby się Asyria z pięciomaset tysiącami egipskich wojowników...


    Ramzes był zachwycony tym wybuchem patriotyzmu kapłana. Schwycił go za rękę i rzekł:


- Więc jeżeli możemy mieć taką armię, dlaczego nie napadamy na Babilon?... Czyliż wielki wojownik Nitager nie błaga nas o to od kilku lat?... Czyliż jego świątobliwość nie niepokoi się wrzeniem Asyrii?... Gdy im pozwolimy zebrać siły, walka będzie trudniejsza, ale gdy rozpoczniemy sami...


    Kapłan przerwał mu.


- Czy ty wiesz, książę - mówił - co to jest wojna, i to jeszcze taka wojna, do której trzeba iść przez pustynią?


    Kto zaręczy, że nim dotarlibyśmy do Eufratu, połowa naszej armii tragarzy nie wyginęłaby z trudów?


- Wyrównalibyśmy to jedną bitwą - wtrącił Ramzes.


- Bitwa!... - powtórzył kapłan. - A czy wiesz, książę, co to jest bitwa?...


- Spodziewam się! - odparł dumnie następca uderzając w miecz.


    Mentezufs wzruszył ramionami.


- A ja mówię ci, panie, że ty nie wiesz, co to jest bitwa. Owszem, masz nawet o niej całkiem fałszywe pojęcie z manewrów, na których zawsze bywałeś zwycięzcą, choć nieraz powinieneś być zwyciężonym...


    Książę spochmurniał. Kapłan wsunął rękę za swoją szatę i nagle spytał:


- Zgadnij, wasza dostojność, co trzymam?


- Co?... - powtórzył zdziwiony książę.


- Zgadnij prędko i dobrze - nalegał kapłan - bo jeżeli omylisz się, zginą dwa twoje pułki...


- Trzymasz pierścień - odparł rozweselony następca.


    Mentezufis otworzył rękę: był w niej kawałek papirusa.


- A teraz co mam?... - spytał znowu kapłan.


- Pierścień.


- Otóż nie pierścień, tylko amulet boskiej Hator - rzekł kapłan. - Widzisz, panie - mówił dalej - to jest bitwa. W czasie bitwy los co chwila wyciąga do nas rękę i każe jak najśpieszniej odgadywać zamknięte w niej niespodzianki. Mylimy się lub zgadujemy, ale biada temu, kto częściej omylił się, aniżeli odgadł... A stokroć biada tym, przeciw komu los odwraca się i zmusza do omyłek !...


- A jednak ja wierzę, ja czuję tu... - zawołał następca bijąc się w piersi - że Asyria musi być zdeptana!


- Oby przez usta twoje przemawiał bóg Amon - rzekł kapłan. - I tak jest - dodał - Asyria będzie poniżona, może nawet twoimi rękoma, panie, ale nie zaraz... nie zaraz!...


    Mentezufis pożegnał go, książę został sam. W jego sercu i głowie huczało.


    "A więc miał słuszność Hiram, że oni nas oszukują - myślał Ramzes. - Teraz i ja już jestem pewny, że nasi kapłani zawarli z chaldejskimi jakąś umowę, którą jego świątobliwość będzie musiał zatwierdzić. Będzie musiał!... czy słyszano o podobnej potworności?... On, pan żyjącego i zachodniego świata, on musi podpisywać umowy wymyślone przez intrygantów!.. "


    Tchu mu brakło.


    "Swoją drogą święty Mentezufis zdradził się. Więc to tak jest, że w razie potrzeby Egipt może wystawić półmilionową armię?... Nawet nie marzyłem o podobnej sile!... I oni myślą, że ja będę lękał się ich bajek o losie, który nam każe rozwiązywać zagadki. Niechbym miał tylko dwieście tysięcy wojska wymusztrowanego jak nasze greckie i libijskie pułki, a podejmę

następna strona



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP