Faraon (Bolesław Prus) - Tom Pierwszy Rozdział XXXVI strona nr 2
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Faraon - Bolesław Prus / Tom Pierwszy Rozdział XXXVI
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
zieć Mentezufisowi cel przybycia Istubara, ale przygryzł wargi i zmilczał.
- Zaś znakomity Istubar - ciągnął kapłan - przywiózł ze sobą dokumenta, na mocy których dostojny Sargon, powinowaty i satrapa jego miłości króla Assara, zostaje u nas posłem i pełnomocnikiem tegoż potężnego króla...
Ramzes o mało nie wybuchnął śmiechem. Powaga, z jaką Mentezufis raczył odsłonić cząstkę tajemnic od dawna znanych księciu, napełniła go wesołością i - pogardą.
"Więc ten kuglarz - myślał następca - nawet nie przeczuwa w sercu swoim, że ja znam wszystkie ich szalbierstwa?..."
- Dostojny Sargon i czcigodny Istubar - mówił Mentezufis - udadzą się do Memfis ucałować nogi jego świątobliwości. Pierwej jednak wasza dostojność, jako namiestnik, raczysz przyjąć łaskawie obu tych dygnitarzy tudzież ich świtę.
- Bardzo chętnie - odparł książę - a przy sposobności spytam ich: kiedy Asyria zapłaci nam zaległe daniny?
- Wasza dostojność zrobiłbyś to? - rzekł kapłan patrząc mu w oczy.
- Przede wszystkim to!... Nasz skarb potrzebuje danin...
Mentezufis nagle powstał z siedzenia i uroczystym, choć zniżonym głosem rzekł:
- Namiestniku pana naszego i rozdawcy życia: w imieniu jego świątobliwości zabraniam ci mówić z kimkolwiek o daninach, a nade wszystko z Sargonem, Istubarem i kimkolwiek z ich świty.
Książę pobladł.
- Kapłanie - rzekł, również powstając - na jakiej zasadzie przemawiasz do mnie tonem zwierzchnika?...
Mentezufis odchylił szatę i zdjął ze szyi łańcuszek, na którym był jeden z pierścieni faraona.
Namiestnik obejrzał go, pobożnie ucałował i zwróciwszy kapłanowi odparł:
- Spełnię rozkazy jego świątobliwości, mego pana i ojca.
Znowu obaj usiedli i książę zapytał kapłana:
- Czy wasza dostojność nie mógłbyś mnie objaśnić: dlaczego Asyria nie ma nam płacić danin, które od razu wydobyłyby skarb państwa z kłopotów?
- Bo my nie mamy sił zmusić Asyrii do płacenia nam danin - odparł zimno Mentezufis. - Mamy sto dwadzieścia tysięcy wojska, Asyria zaś około trzystu tysięcy. Mówię to waszej dostojności całkiem poufnie, jako wysokiemu urzędnikowi państwa.
- Rozumiem. Ale dlaczego ministerium wojny, w którym służysz, zmniejszyło naszą waleczną armię o sześćdziesiąt tysięcy ludzi?
- Ażeby dochody na dwór jego świątobliwości powiększyć o dwanaście tysięcy talentów - rzekł kapłan.
- Aha!... Powiedzże mi, wasza dostojność - ciągnął książę - w jakim tedy celu jedzie Sargon do stóp faraona?
- Nie wiem.
- Aha! Ale dlaczego ja nie mam wiedzieć, ja, następca tronu?...
- Bo są tajemnice państwa, które zna zaledwie kilku dostojników...
- I których mógłby nawet nie znać mój najczcigodniejszy ojciec?...
- Z pewnością - odparł Mentezufis - że są rzeczy, o których mógłby nie wiedzieć nawet jego świątobliwość, gdyby nie posiadał najwyższych święceń kapłańskich.
- Dziwna rzecz! - mówił książę po namyśle - Egipt jest własnością faraona i mimo to mogą dziać się w państwie sprawy nie znane faraonowi?... Wytłomacz mi to, wasza dostojność.
- Egipt jest przede wszystkim, a nawet jedynie i wyłącznie własnością Amona - rzekł kapłan. - Jest zatem konieczne, aby ci tylko znali najwyższe tajemnice, którym Amon objawia swoją wolę i plany.
Książę słuchając doznawał takich uczuć, jakby go przewracano na łożu wybitym sztyletami i jeszcze - podkładano ogień.
Mentezufis chciał podnieść się, namiestnik zatrzymał go.
- Jeszcze słowo - mówił łagodnie. - Jeżeli Egipt jest tak słabym, że nie wolno nawet wspomnieć o asyryjskich daninach...
Zadyszał się.
- Jeżeli jest tak nędznym - ciągnął - to jakaż pewność, że nas nie napadną Asyryjczycy?
- Od tego można zabezpieczyć się traktatami - odparł kapłan.
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|