Faraon (Bolesław Prus) - Tom Pierwszy Rozdział XXXI strona nr 2

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / Faraon - Bolesław Prus / Tom Pierwszy Rozdział XXXI

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona

z i sztandary naszych wojsk, że nikomu nie powiem o tym, co mi wasza dostojność odkryjesz.


- Dosyć - rzekł Hiram.


- Słucham.


- Książę wie, co w tej chwili dzieje się w Fenicji?


- Nawet i o tym nie wiem! - przerwał zirytowany namiestnik.


- Nasze okręty - szepnął Hiram - ze wszystkich krańców świata ściągają do ojczyzny, ażeby na pierwsze hasło przewieźć ludność i skarby gdzieś... za morze... na zachód...


- Dlaczego? - zdziwił się namiestnik.


- Bo Asyria ma nas wziąć pod swoje panowanie.


    Książę wybuchnął śmiechem.


- Oszalałeś, czcigodny mężu!... - zawołał. - Asyria ma zabrać Fenicją!... A cóż my na to, my Egipt?


- Egipt już się zgodził.


    Namiestnikowi krew uderzyła do głowy.


- Upał plącze ci myśli, stary człowieku - rzekł do Hirama spokojnym głosem. - Zapominasz nawet, że podobna sprawa nie mogłaby mieć miejsca bez pozwolenia faraona i... mego!


- I to nastąpi. Tymczasem zawarli układ kapłani.


- Z kim?... Jacy kapłani?..


- Z arcykapłanem chaldejskim, Beroesem, umocowanym przez króla Assara - odparł Hiram. - A kto z waszej strony?... Nie twierdzę na pewno, ale zdaje się, że jego dostojność Herhor, jego dostojność Mefres i święty prorok Pentuer.


    Książę zbladł.


- Uważaj, tyryjczyku - rzekł - że oskarżasz o zdradę najwyższych dostojników państwa.


- Mylisz się, książę, to wcale nie jest zdrada : najstarszy arcykapłan Egiptu i minister jego świątobliwości mają prawo prowadzić układy z sąsiednimi mocarzami. Wreszcie, skąd wie wasza dostojność, że wszystko to nie dzieje się z woli faraona?


    Ramzes musiał przyznać w duszy, że układ podobny nie byłby zdradą państwa, tylko - lekceważeniem jego, następcy tronu. Więc to w taki sposób traktują go kapłani, jego, który za rok może być faraonem?...


    Więc dlatego Pentuer ganił wojny, a Mefres popierał go!..


- Kiedyż to się miało stać, gdzie?... - spytał książę.


- Podobno zawarli układ w nocy, w świątyni Seta za Memfisem - odpowiedział Hiram. - A kiedy?... Dobrze nie wiem, lecz zdaje się, że tego dnia, kiedy wasza dostojność wyjeżdżałeś z Memfisu.


    "A nędznicy!... - myślał namiestnik. - To oni tak szanują moje stanowisko... Więc oni mnie oszukiwali i opisem stanu państwa?... Jakiś dobry bóg budził moje wątpliwości w świątyni Hator..."


    Po chwili wewnętrznej walki rzekł głośno:


- Niepodobna!... I dopóty nie uwierzę temu, co mówisz, wasza dostojność, dopóki nie dasz mi dowodu.


- Dowód będzie - odparł Hiram. - Lada dzień przyjeżdża do Pi-Bast wielki pan asyryjski, Sargon, przyjaciel króla Assara. Przyjeżdża tu pod pozorem pielgrzymki do świątyni Astoreth, złoży dary wam, książę, i jego świątobliwości, potem - zawrzecie układ... Naprawdę zaś przypieczętujecie to, co postanowili kapłani na zgubę Fenicjan, a może i własne nieszczęście.


- Nigdy! - rzekł książę. - Jakież to wynagrodzenie musiałaby Asyria dać Egiptowi...


- Oto jest mowa godna króla: jakie wynagrodzenie dostałby Egipt? Bo dla państwa każdy układ jest dobry, byle coś na nim zyskało... I to właśnie dziwi mnie - ciągnął Hiram - że Egipt zrobi zły interes: Asyria bowiem zagarnia, oprócz Fenicji, prawie całą Azję, a wam jakby z łaski zostawią: Izraelitów, Filistynów i półwysep Synaj... Rozumie się, że w takim razie przepadną należne Egiptowi daniny i faraon nigdy nie odbierze tych stu pięciu tysięcy talentów.


    Namiestnik potrząsnął głową.


- Nie znasz - odparł - wasza dostojność, kapłanów egipskich: żaden z nich nie przyjąłby takiego układu.


- Dlaczego? Fenickie przysłowie mówi: lepszy jęczmień w stodole niż złoto w pustyni. Mogłoby się więc zdarzyć, że Egipt, gdyby czuł się bardzo słabym, wolałby darmo Synaj i Palestynę aniżeli wojnę z Asyrią. Ale otóż to mnie zastanawia... Bo nie Egipt, lecz Asyria

następna strona



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP