Faraon (Bolesław Prus) - Tom Pierwszy Rozdział XI strona nr 2

skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki

Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line.
Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.


UWAGA: SUPER STRESZCZENIA

Szkolne lektury / Faraon - Bolesław Prus / Tom Pierwszy Rozdział XI

::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::


poprzednia strona

oki przestępcy, który ma być uduszony...O, już prowadzą go do izby..: - mówił nadzorca.


    Po czym zwróciwszy się do gromadki rzekł:


- Bądźcie jeszcze chwilkę cierpliwi, kochani ludzie, zaraz dostaniecie ciało.


- Bardzo dziękujemy ci, zacny panie - odparł stary człowiek, zapewne ojciec delikwenta. - Wyszliśmy z domu wczoraj wieczór, len został nam w polu, a tu rzeka przybiera!...


    Książę pobladł i zatrzymał się.


- Wiesz - zwrócił się do nadzorcy - że mam prawo łaski?


- Tak, erpatre - odpowiedział nadzorca kłaniając się. a potem dodał: - Według praw, na pamiątkę twojej bytności w tym miejscu, synu słońca, dobrze prowadzący się, a skazani za obrazę religii lub państwa powinni otrzymać ulgi. Spis tych ludzi będzie złożony u stóp waszych w ciągu miesiąca.


- A ten, którego mają w tej chwili dusić, czy nie ma prawa skorzystać z mojej łaski?


    Nadzorca rozłożył ręce i pochylił się w milczeniu.


    Ruszyli z miejsca i przeszli kilka dziedzińców. W drewnianych klatkach, na gołej ziemi, roili się w ciasnocie przestępcy skazani na więzienie. W jednym budynku rozlegały się straszne krzyki: bito dla wydobycia zeznań.


- Chcę zobaczyć oskarżonych o napad na mój dom - rzekł głęboko wzruszony następca.


- Jest ich z górą trzystu - odparł nadzorca.


- Wybierzcie, zdaniem waszym, najwinniejszych i wypytajcie ich w mojej obecności. Nie chcę jednak, ażeby mnie poznali.


    Otworzono następcy tronu izbę, w której prowadził czynności urzędnik śledczy. Książę kazał mu zająć zwykłe miejsce, a sam usiadł za słupem.


    Niebawem zaczęli ukazywać się pojedynczo oskarżeni. Wszyscy byli chudzi; porosły im duże włosy i brody, a oczy miały wyraz spokojnego obłąkania.


- Dutmoze - rzekł urzędnik - opowiedz, jak to napadliście na dom najdostojniejszego erpatre.


- Powiem prawdę, jak na sądzie Ozirisa. Było to wieczorem tego dnia, kiedy Nil miał zacząć przybór. Moja żona mówi do mnie: "Chodź, ojcze, pójdziemy na górę, skąd prędzej można zobaczyć sygnał w Memfisie." Więc poszliśmy na górę, skąd łatwiej można zobaczyć sygnał w Memfisie. Wtedy do mojej żony zbliżył się jakiś żołnierz i mówi: "Pójdź ze mną w ten ogród, to znajdziemy winogron albo i co jeszcze." Więc moja żona poszła w ogród z owym żołnierzem, a ja wpadłem w wielki gniew i zaglądałem do nich przez mur. Czy jednak rzucali kamienie do domu księcia? Powiedzieć nie mogę, gdyż z powodu drzew i ciemności nic nie widziałem.


- A jakże mogłeś puścić żonę z żołnierzem? - spytał urzędnik.


- Za pozwoleniem waszej dostojności, a cóż ja miałem zrobić? Przeciem ja tylko chłop, a on wojownik i żołnierz jego świątobliwości...


- A kapłana widziałeś, który do was przemawiał`?


- To nie był kapłan - odparł chłop z przekonaniem. - To musiał być sam bóg Num, bo wyszedł z pnia figowego i miał baranią głowę.


- A widziałeś, że miał baranią głowę?


- Za pozwoleniem, dobrze nie pamiętam, czy ja sam widziałem, czy tak mówili ludzie. Oczy zasłaniała mi troska o moją żonę.


- Kamienie rzucałeś do ogrodu?


- Po cóż bym rzucał, panie życia i śmierci? Gdybym trafił żonę, sobie zrobiłbym niepokój na cały tydzień, a gdyby żołnierza, dostałbym pięścią w brzuch, ażby mi język wylazł. Przeciem ja tylko chłop, a on wojownik wiecznie żyjącego pana naszego.


    Następca wychylił się spoza kolumny. Odprowadzono Dutmoze, a wprowadzono Anupa. Był to chłop niski, na plecach miał jasne blizny od kijów.


- Powiedz, Anupa - zaczął znowu urzędnik - jak to było z tym napadem na ogród następcy tronu?


- Oko słońca - odparł chłop - naczynie mądrości, ty wiesz najlepiej, że ja napadu nie robiłem. Tylko przyszedł do mnie sąsiad i mówi: "Anupa, chodź na górę, bo Nil przybiera." A ja mówię: czy aby przybiera? A on mówi: "Jesteś głupszy od osła, bo przcież osioł usłyszałby muzyk

następna strona



::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::




Centrum ogrodowe




Archiwum lektur szkolnych istnieje od sierpnia 2005, mapa serwisu Polityka prywatności
Autor skryptów: Przemysław Krajniak, Skrypty PHP