Faraon (Bolesław Prus) - Tom Pierwszy Rozdział X0 strona nr 3
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Faraon - Bolesław Prus / Tom Pierwszy Rozdział X0
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
ał nasz pan, faraon?... A jaka radość zapanowałaby między wrogami Egiptu, ze wschodu i zachodu, gdyby usłyszeli, że następca tronu, prawie pod królewskim pałacem, napada w nocy swój lud?...
- O, gdyby mi ojciec dał choć połowę armii, umilkliby na wieki wrogowie nasi we wszystkich stronach świata!... - szeptał książę uderzając nogą w ziemię...
- Wreszcie... przypomnij sobie tego chłopa, który się powiesił... Żałowałeś go, gdyż umarł człowiek niewinny, a dzisiaj... Czy podobna, ażebyś sam chciał zabijać niewinnych?...
- Dość już!... - przerwał głucho następca. - Gniew mój jest jak dzban pełen wody... Biada temu, na kogo się wyleje... Wejdźmy do domu...
Wylękniony Tutmozis cofnął się. Książę wziął Sarę za rękę i wszedł z nią na pierwsze piętro. Posadził ją obok stołu, na którym stała nie dokończona kolacja, i zbliżywszy świecznik zerwał jej opaskę z głowy.
- Ach - zawołał - to nawet nie jest rana, tylko siniak?...
Przypatrywał się Sarze z uwagą.
- Nigdy nie myślałem - rzekł - że możesz mieć siniaka... To bardzo zmienia twarz...
- Więc już ci się nie podobam?... - cicho zapytała Sara podnosząc na niego wielkie oczy pełne trwogi.
- Och, nie!... wreszcie to przejdzie...
Potem zawołał Tutmozisa i Murzyna i kazał opowiedzieć wypadki wieczorne.
- On nas obronił - rzekła Sara. - Stanął z toporem w drzwiach...
- Zrobiłeś tak?... - spytał książę niewolnika, bystro patrząc mu w oczy.
- Czyliż miałem pozwolić, ażeby do twego domu, panie, wdzierali się obcy ludzie?
Książę poklepał go po kędzierzawej głowie.
- Postąpiłeś - rzekł - jak człowiek mężny. Daję ci wolność. Jutro dostaniesz wynagrodzenie i możesz wracać do swoich.
Murzyn zachwiał się i przetarł oczy, których białka połyskiwały. Nagle upadł na kolana i uderzając czołem w posadzkę zawołał:
- Nie odpędzaj mnie od siebie, panie!...
- Dobrze - odparł następca. - Zostań przy mnie, ale jako wolny żołnierz. Takich mi właśnie potrzeba - dodał patrząc na Tutmozisa. - Ten nie umie mówić jak dozorca domu ksiąg, ale gotów walczyć...
I znowu zaczął wypytywać o szczegóły najścia, a gdy Murzyn opowiedział mu o zjawieniu się kapłana i jego cudzie, książę schwycił się za głowę wołając:
- Jestem najnieszczęśliwszym człowiekiem w Egipcie!... Niedługo nawet w moim łóżku będę znajdować kapłanów... Skąd on?... Co on za jeden`?...
Tego Murzyn nie umiał objaśnić. Powiedział jednak, że zachowanie się kapłana było bardzo życzliwe dla księcia i dla Sary; że napadem kierowali nie Egipcjanie, ale ludzie, których kapłan nazwał wrogami Egiptu i bezskutecznie wzywał ich, aby wystąpili naprzód.
- Dziwy!... Dziwy!... - mówił w zamyśleniu książę rzuciwszy się na łóżko. - Mój czarny niewolnik jest dzielnym żołnierzem i pełnym rozsądku człowiekiem... Kapłan broni Żydówki dlatego, że jest moją... Co to za osobliwy kapłan?... Lud egipski, który klęka przed psami faraona, napada na dom następcy tronu, pod dowództwem jakichś wrogów Egiptu?... Muszę ja to sam zbadać...
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|