Wesele (Stanisław Wyspiański) - Akt III strona nr 3
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Wesele - Stanisław Wyspiański / Akt III
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
>i przystanie jak Polymnia w ogrodzie, i pomyśli - - jaki krój jest w modzie, jak się ubrać, mając pójść na bal lub do koncertowych sal, a tam - to się spotkamy.
RACHEL No a cóż ten serdeczny żal i ta na moim czole chmura - ?
POETA A od czegóż jest literatura ? - - to wejdzie w sztukę; w jakiejkolwiek formie, ale wejdzie: czy jako sonet, czy liryka, czy feleton powieści.
RACHEL A moja muzyka serca - prawie miłość do pana najszczersza - - ?
POETA Ta będzie najszczerzej oddana, co do wiersza.
SCENA 7. HANECZKA, PAN MŁODY:
HANECZKA Dziękuję ci, panie bratku, tak mi dobrze było tańcować.
PAN MŁODY Dobrze, kwiatku ?
HANECZKA Jakem się zaczęła kręcić tak w kółeczko, tak w kółeczko, takem i chciała pocałować drużbę.
PAN MŁODY Dziecko ? !
HANECZKA No a wy, to sie całujecie nie jak dzieci.
PAN MŁODY My jako poeci, to nam, to niby uchodzi, to się inaczej rozumie.
HANECZKA A ja to w sobie zatłumię ? Niechże przecie sie wyszumię w czułości dla tych Krakusów.
PAN MŁODY Wszystko dobrze, prócz całusów.
HANECZKA Całus nie jest żadną stratą.
PAN MŁODY Drużbowie za głupi na to.
HANECZKA To tak mówisz na ostatku !
PAN MŁODY Nie trza, kwiatku !
SCENA 8. POETA, MARYNA
POETA Coraz piękniej - pani sama.
MARYNA Pięknieję w tej samotności; pan już, widzę, przypiął skrzydła, pan już upoetyzował chwilę i dom cały, wesele i gości.
POETA Tak - już wszelakie straszydła, cały raj fantastyczności zimaginowałem żywy.
MARYNA No i stał się pan szczęśliwy, miarkując talentu tyle; a my co - my nie poeci; - czy nie uważa pan, że nad nas leci jakaś kaskada czułości, że się nam na oczach świeci, jakbyśmy już coś widzieli - ?
POETA Może, to może być, że staliście się anieli przez tę noc nie przespaną, przetańczoną, przegraną - - a dalej co - ?
MARYNA Myślę właśnie, co dalej z anielstwem począć - że do wozu się koniki zaprzągnie, my siądziemy - lokaj trzaśnie z bicza - i wszystko...
POETA Jak z bicza trzask zgaśnie.
MARYNA No ale któż ten ton tak wysoki uciągnie ? ? Tam poza mną, jak stałam przy skrzypaku - wysłuchałam: mówili o Polsce chłopi i mówili wcale rozsądnie i szczerze: że tego, tamtego trzeba bić, że się nie trzeba dać, że trzeba jakoś żyć, że dłużej tak nie może trwać, i, wie pan - jakoś temu wierzę, że to było rozsądnie i szczerze.
POETA Ze jakby przyszło do czego...
MARYNA Kiedy ! ?
POETA Bo po co się to ciągle skarżyć biedy: po co myśleć.
MARYNA Rzeczywiście, po co -
POETA A za popędem idąc...
MARYNA Jak kto ! -
POETA Oni i my - my i oni, na wyścigi - kto kogo przegoni !
MARYNA A pan na Pegazie na chmurze. Mnie się zdaje - że coś jest...
POETA Tam ? !
MARYNA Tan - tu ! - w całej polskiej naturze przemiana.
POETA Obserwacja ?
MARYNA Ja wróżę.
POETA Ach, wierz, pani, i ja też przemieniony, a jeszcze sobie nie wierzę i choć wszystko pani mówię szczerze, to przed sobą prawdę własną kryję i we mgle jakowejś żyję. Tyle się podłości i głupoty koło mnie wlokło jak psów, czepiało się moich rąk, czepiało się moich nóg; z tylum już zawracał dróg dla mgieł, dla nocy, ciemności:. Oszaleć - bo wszędy czuję ten ustrój poetyczności i wszystko we mnie tańcuje: mgły i smutek, i podłości - i na skrzydłach mi cięży ciężar jakby cudzych łez: ktoś płacze i łzy się do mojej duszy czepiły - skrzydeł nie ruszy mój Duch, bo spętany. Słyszałem, jakby gdzieś nad nami w górze, czy u stropów, czy chmur, ktoś rzewnymi płakał łzami,
MARYNA Co panu jest, co panu jest
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|