Wesele (Stanisław Wyspiański) - Akt I strona nr 2
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Wesele - Stanisław Wyspiański / Akt I
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
poprzednia strona
ze panowie duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć:
SCENA 2. DZIENNIKARZ, ZOSIA.
DZIENNIKARZ Pani to taki kozaczek; jak zesiądzie z konika, jest smutny.
ZOSIA A pan zawsze bałamutny.
DZIENNIKARZ To nie komplement, to czuję i tego bynajmniej nie tłumię.
ZOSIA Dobrze, że przynajmniej pan umie zmiarkować, kiedy uczucie, a kiedy salonowa zabawka - ale w tym razie...
DZIENNIKARZ To sprawka pani wdzięku, pani jest bardzo miła, pani tak główkę schyliła..:
ZOSIA Prawda? Tak jakbym się dziwiła, że mnie tyle honoru spotyka; pan redaktor dużego dziennika przypatruje się i oczy przymyka na mnie, jako na obrazek.
DZIENNIKARZ A obrazek malowany, bez skazek, farby świeże, naturalne, rysunek ogromnie prawdziwy, wszystko aż do ram idealne.
ZOSIA Widzę, znawca osobliwy.
DZIENNIKARZ I czemuż pani się gniewa?
ZOSIA Że pan jak Lohengrin śpiewa nade mną jak nad łabędziem, że my d1a siebie nie będziem, i po cóż tyle śpiewności?
DZIENNIKARZ Oto tak, tak z rozlewności towarzyskiej.
SCENA 3. RADCZYNI, HANECZKA, ZOSIA.
HANECZKA Ach, cioteczko, ciotusieńko!
RADCZYNI Co, serdeńko?
HANECZKA Tamci tańczą, my stoimy; chcemy tańczyć także i my.
RADCZYNI Może któryś z panów zechce?
ZOSIA Z nikim z panów tańczyć nie chcę.
RADCZYNI Potańcujcie trochę same.
ZOSIA My byśmy chciały z drużbami, z tymi, co pawimi piórami zamiatają pułap izby.
RADCZYNI Poszłybyście tam do ciżby?
HANECZKA To tak miło, miło w ścisku.
RADCZYNI Oni się tam gniotą, tłoczą i ni stąd, ni zowąd naraz trzask, prask, biją się po pysku; to nie dla was.
ZOSIA My wrócimy zaraz.
RADCZYNI Cóżeś ty dziś tak wesoła? Odgarnij se włosy z czoła.
ZOSIA Raz dokoła, raz dokoła!
HANECZKA Ciotusieńka zła okropnie, zła okrutnie - a przelotnie - zaraz buzię pocałuję.
RADCZYNI Hanka zawsze swego dopnie. Niech się panna wytańcuje.
SCENA 4. RADCZYNI, KLIMINA.
KLIMINA Pochwalony, dobry wieczór państwu.
RADCZYNI Pochwalony - gospodyni..:
KLIMINA Tu wsiosko od maleńkości, Klimina, po wójcie wdowa.
RADCZYNI Radczyni jestem z Krakowa.
KLIMINA Macie syna.
RADCZYMI Tańcuje tam.
KLIMINA Niech się bawi; som ta dziwki, niech nie stoją.
RADCZYNI Jakoś mu nie idzie sporo, bo się ino pogapuje.
KLIMINA Panowie dziwek się boją; zaraz która co przyniesie, ino roz sie przetańcuje.
RADCZYNI Wyście sobie, a my sobie. Każden sobie rzepkę skrobie.
KLIMINA Myślałam, pomówię z matusią, toby wnuczka kołysała - ?
RADCZYNI A toście wy skora, kumosiu; ledwo że wkoło spojrzała. już by mi synów swatała - ?
KLIMINA Hej, jo sie bawiła wprzódzi, teroz bym lo inszych chciała. Coraz więcej potrza ludzi. Żeniłabym, wydawała!
SCENA 5. ZOSIA, KASPER.
ZOSIA Drużba tańczy, proszę ze mną.
KASPER Panienka obcesem wpada.
ZOSIA A w kółeczko..:
KASPER Dookoła. Panienka se ta wesoła. Ano Kaśka będzie rada, jak przestoi.
ZOSIA Kaśka, jaka?
KASPER Ano ta, co w kącie taka..:
ZOSIA Druhna?
KASPER Juści, druhna pirso, co mi ją na żone rają.
ZOSIA Raz dokoła, raz dokoła...
KASPER Panienka się nie zgniwają, że ją lepiej gabne w pasie, ano Kaśka w sobie syrso:
ZOSIA Pewno drużba kocha Kasie - ?
KASPER Panienka se ta wesoła.
ZOSIA Raz dokoła, raz dokoła...
SCENA 6. HANECZKA, JASIEK.
HANECZKA Jakby Jasiek chciał tańcować, tobym z Jaśkiem tańcowała - ?
JASIEK A mogę sie ofiarować, by ino panienka chciała - ?
HANECZKA Pro
następna strona
::-[ poprzedni rozdział :: spis treści :: kolejny rozdział ]-::
|