Antygona (Sofokles)
skleroterapia Warszawa | Liczniki odwiedzin | Księgi gości | Metal Lyrics | Znaczenie imion | Konwerter | Wolne domeny | Informacje o samochodach | Zakupy w UK | | | Hotele | Hotele w Warszawie | Chorwacja wczasy | wózki widłowe | Zlewozmywaki
Archiwum lektur szkolnych zostało powołane do życia w sierpniu 2005 roku, na łamach serwisu prezentuję książki znanych pisarzy, które są szkolnymi lekturami lub są wartościowe (wg mnie). Wszystkie książki są zamieszczone w serwisie w legalny sposób, pisarze, których książki prezentujemy nie żyją już ponad 70 lat i ich dzieła są obecnie dobrem publicznym, które można rozprowadzać bez uiszczania jakichkolwiek opłat. Zapraszam do korzytania z naszego serwisu :) Jest to prawdopodobnie najlepsza biblioteka on-line. Zapraszam do wymiany poglądów / zbiorów literackich pod adresem e-mail: ksiazki(at)ksiazki.metallyrics.pl.
Szkolne lektury / Antygona - Sofokles /
poprzednia strona
kraj zmarłych za zacnymi idzie; Brata zaś jego - Polinika mniemam - Który to bogów i ziemię ojczystą Naszedł z wygnania i ognia pożogą Zamierzał zniszczyć, i swoich rodaków Krwią się napoić, a w pęta wziąć drugich, Wydałem rozkaz, by chować ni płakać Nikt się nie ważył, lecz zostawił ciało Przez psy i ptaki w polu poszarpane. Taka ma wola, a nie ścierpię nigdy, By źli w nagrodzie wyprzedzili prawych. Kto za to miastu dobrze życzy, W zgonie i w życiu dozna mej opieki.
Przodownik CHÓRu Tak więc, Kreonie, raczysz rozporządzać Ty co do wrogów i przyjaciół grodu. A wszelka władza zaprawdę ci służy I nad zmarłymi, i nami, co żyjem.
KREON A więc czuwajcie nad mymi rozkazy.
Przodownik CHÓRu Poleć młodszemu straż nad tym i pieczę.
KREON Przecież tam stoją straże w pogotowiu.
Przodownik CHÓRu Czegoż byś tedy od nas jeszcze żądał?
KREON Byście niesfornym stanęli oporem.
Przodownik CHÓRu Głupi ten, kto by na śmierć się narażał.
KREON Tak, śmierć go czeka! Lecz wielu do zguby Popchnęła żądza i zysku rachuby.
Wchodzi STRAŻNIK
STRAŻNIK O najjaśniejszy, nie powiem, że w biegu Śpiesząc ja tutaj tak się zadyszałem; Bom ja raz po raz przystawał po drodze I chciałem nazad zawrócić z powrotem. A dusza tak mi mówiła,co chwila: Czemuż to, głupi, ty karku nadstawiasz? Czemuż tak lecisz? Przecież może inny Donieść to księciu: na cóż ty masz skomleć? Tak sobie myśląc, śpieszyłem powolnie, A krótka droga wraz mi się wzdłużała. Na koniec myślę: niech będzie, co będzie, I staję, książę, przed tobą, i powiem, Choć tak po prawdzie sam nie wiem zbyt wiele. A zresztą tuszę, że nic mnie nie czeka; Chyba, co w górze było mi pisane.
KREON Cóż więc nadmierną przejmuje cię trwogą?
STRAŻNIK Zacznę od siebie, żem nie zrobił tego, Co się zdarzyło, anim widział sprawcy Żem więc na żadną nie zarobił karę.
KREON Dzielnie warujesz i wałujesz sprawę; Lecz jasne, że coś przynosisz nowego.
STRAŻNIK Bo to niesporo na plac ze złą wieścią.
KREON Lecz mów już w końcu i wynoś się potem!
STRAŻNIK A więc już powiem. Trupa ktoś co tylko Pogrzebał skrycie i wyniósł się chyłkiem; Rzucił garść ziemi i uczcił to ciało.
KREON Co mówisz? Któż był tak bardzo bezczelny?
STRAŻNIK Tego ja nie wiem, bo żadnego znaku Topora ani motyki nie było. Ziemia wokoło była gładka, zwarta, Ani w niej stopy, niż żadnej kolei, Lecz, krótko mówiąc, sprawca znikł bez śladu. Skoro też jeden ze straży rzecz wskazał, Zaraz nam w myśli, że w tym jakieś licho. Trup znikł, a leżał nie pod grubą zaspą, Lecz przyprószony, jak czynią, co winy Się wobec zmarłych strachają; i zwierza Lub psów szarpiących trupy ani śladu. Więc zaczął jeden wyrzekać na drugich, Jeden drugiego winować, i było Blisko już bójki, bo któż by ich zgodził? W każdym ze straży wietrzyliśmy sprawcę, Lecz tak na oślep, bo nikt się nie przyznał. I my gotowi i żary brać w ręce, I w ogień skoczyć, i przysiąc na bogów, Że nie my winni ani byli w spółce Z tym, co obmyślił tę rzecz i wykonał. Więc koniec końcem, gdy dalej tak nie szło, Jeden rzekł słowo, które wszystkim oczy Zaryło w ziemię; bośmy nie wiedzieli, Co na to odrzec, a strach nas zdjął wielki, Co z tego będzie. Rzekł więc na ten sposób, Że tobie wszystko to donieść należy. I tak stanęło, a mnie nieszczęsnemu Los kazał zażyć tej przyjemnej służby. Więc po niewoli sobie i wam staję, Bo nikt nie lubi złych nowin zwiastuna.
Przodownik CHÓRu O panie, mnie już od dawna się roi, Że się bez bogów przy tym nie obeszło.
KREON Milcz, jeśli nie chcesz wzbudzić mego gniewu I prócz starości ukazać głupoty! Bo brednie pleciesz, mówiąc, że bogowie O tego trupa na ziemi się troszczą. Czyżby z szacunku, jako
następna strona
|